Wybierz region

Wybierz miasto

    30 lat Ośrodka Teatralnego Rondo

    Autor: JJ

    2002-03-29, Aktualizacja: 2004-12-18 00:51

    Trzydzieści lat temu 17 marca, w sali nieistniejącego już kina Relax, grupa teatralna Rondo wystawiła swój pierwszy spektakl. "Tu Kolumbowe miałem stanowisko" oparte zostało na utworach Kamila Cypriana Norwida.

    Trzydzieści lat temu 17 marca, w sali nieistniejącego już kina Relax, grupa teatralna Rondo wystawiła swój pierwszy spektakl. "Tu Kolumbowe miałem stanowisko" oparte zostało na utworach Kamila Cypriana Norwida. Zmieniły się czasy, zmieniali się ludzie uczestniczący w tworzeniu spektakli, zmieniły się warunki jego funkcjonowania - ale teatr nadal istnieje.

    Miał być tylko Norwid
    W marcowy wieczór 1972 r. Antoni Franczak, obecnie dyrektor Słupskiego Ośrodka Kultury, spotkał się z trzema uczniami słupskich szkół średnich: Ryszardem Hetnarowiczem, Zenonem Czapskim i Jerzym Karnickim, nie myślał o prowadzeniu teatru.
    - Chciałem jedynie udowodnić, że teksty Norwida, które ciężko było w tamtych czasach w ogóle dostać, bo nie było jeszcze ich pełnych wydań, można normalnie czytać i są zrozumiałe - wspomina Franczak. - Moim zamiarem było uprzystępnić mądrą poezję.

    Z początku Franczak próbował zebrać w swojej grupie ludzi z poprzedniego Ronda, które trzy lata wcześniej założył Andrzej Goliński. Należeli do niego Stanisław Ćwik, Teresa Grys, aktorka Teatru Lalki Tęcza i jeszcze dwie osoby, których nazwiska już uleciały z pamięci. Niestety, żadna z tych osób nie chciała kontynuować zabawy w teatr. Dlatego Franczak zwrócił się do młodych ludzi. I nigdy nie żałował swojej decyzji.

    Z początku nikt nie wierzył, że absolwentowi Wyższej Szkoły Ekonomicznej, specjaliście od garbarstwa, jakim był Antoni Franczak, uda się utworzyć teatr. A jednak... Nie tylko udało mu się stworzyć dobrą grupę, ale od kiedy zaczął pokazywać z nimi swoje spektakle na festiwalach wojewódzkich i ogólnopolskich przeważnie zgarniał wszystkie pierwsze nagrody. Kiedy Rondo dawało premierę swojego spektaklu, wiadomo było, że nie wszyscy chętni będą mogli ją obejrzeć, bo zabraknie miejsc.

    Nie gorsi od profesjonalistów
    Bardzo szybko Ośrodek Teatralny Rondo (bo taką przybrał w końcu oficjalną nazwę) zdobył sobie publiczność nie tylko w Słupsku, ale w wielu miastach Polski. Każdy z recytatorów, oprócz tego, że brał udział we wspólnych spektaklach, miał na swoim koncie co najmniej jeden monodram.

    - W ten sposób była okazja popracować z każdym indywidualnie - wspomina Franczak. - Z tymi monodramami również jeździliśmy po Polsce. Wzięliśmy nawet udział we wrocławskim Festiwalu Jednego Aktora. I ,rondowcy" wcale nie byli gorsi od profesjonalistów.
    Po kilku latach zaczęły się wojaże zagraniczne - Austria, Czechosłowacja, ówczesny Związek Radziecki, Portugalia. Wytężona praca ludzi związanych z Rondem przynosiła wymierne efekty.

    Towar eksportowy
    W 1976 Antoni Franczak ściągnął do Słupska reżysera teatralnego - Stanisława Miedziewskiego, z którym na przemian realizowali spektakle.
    - Na pewnym etapie naszej działalności zaczęliśmy robić widowiska plenerowe - Franczak nie ukrywa dumy z dokonań minionych lat. - To były naprawdę wielkie rzeczy. Udział w takich przedstawieniach brało czasami kilkaset osób. Nie było tekstów w tych sztukach. Grał tylko dźwięk, obraz i światła.

    Muzyka była inspicjentem, to ona wyznaczała kiedy kto wchodzi na scenę, kiedy spektakl się zaczyna i kiedy kończy. Kiedyś poprosiliśmy wojsko o wsparcie, bo brakowało nam ludzi. Oczywiście przysłano nam dwie kampanie. Ćwiczyliśmy z nimi przez kilka godzin. Niestety, już na sam spektakl przysłano nam dwie kampanie wojska, ale... inne - śmieje się były kierownik Ronda.
    Z tymi widowiskami łatwiej było trafić do obcojęzycznej publiczności, dlatego one najczęściej były "towarem eksportowym".

    Własne lokum
    Grupa teatralna Rondo przez wiele lat tułała się nie mając własnego miejsca. Od kawiarenki w starym Wojewódzkim Domu Kultury do mieszkania prywatnego Antoniego Franczaka.
    - Nawet dzieci były nauczone, kiedy mają zasypiać, żeby nie przeszkadzały w biesiadach teatralnych - na łamach ówczesnych gazet zwierzał się szef Ronda.

    W końcu w 1985 roku zaadoptowano byłą bożnicę ewangelicką na teatr. Przejęła ona nawet nazwę od grupy teatralnej i nazywa się po prostu Rondo. W Słupsku chyba każdy mieszkaniec wie, co kryje się za tą nazwą.
    - Obywatele Teatru "Rondo" byli inspiratorami amatorskiego ruchu - przyznaje Franczak. - Bardziej doświadczeni zaczęli prowadzić zespoły poza Rondem, które stało się dla nich ,teatrem-matką". Wielu z nich do dzisiaj kontynuuje pracę.
    W końcu Franczak objął stanowisko dyrektora, obecnego Słupskiego Ośrodka Kultury.

    - Nie da się pogodzić takiej pracy z prowadzeniem teatru amatorskiego - przyznaje. - Musiałem zrezygnować. Bo w takiej pracy, nie chodzi tylko o realizację przedstawień, ale także o pracę z ludźmi, z których najpierw trzeba stworzyć grupę, zwartą, zżytą, a dopiero później tworzyć z nią teatr.

    Rondo działa dalej
    Rondo nie zaginęło, nie rozpłynęło się, działa dalej. W samym ośrodku funkcjonują różne grupy teatralne prowadzone przez Miedziewskiego, Jolantę Krawczykiewicz, Katarzynę Sygitowicz. Przyjęły różne nazwy, chociaż każda z nich mogłaby nazywać się - Rondo, ponieważ prowadzą je osoby, które "wyszły" z pierwotnego "teatru-matki". Historyczną nazwę przejęła grupa, którą obecnie tworzą uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego w Słupsku, pod opieką Jerzego Karnickiego, który pierwsze sceniczne kroki, stawiał w grupie Antoniego Franczaka. Spotykają się dwa razy w tygodniu w Ośrodku Teatralnym Rondo. Przychodzą do teatru jako pierwszo, drugoklasiści szkoły średniej. Wiążą się z Rondem na kilka lat, później robią maturę i odchodzą. Ich miejsce zajmują nowi.

    W ubiegłym roku byli w Portugalii. Na festiwalu zaprezentowali "Szłość samojedną", spektakl na podstawie tekstów Mirona Białoszewskiego.
    - Wszystkim przedstawienie bardzo się spodobało - nie ukrywa Karnicki. - Posypały się kolejne zaproszenia. Jak przed laty "Rondo" dalej jest bardzo dobrze przyjmowane za granicą. Latem jedziemy do Francji i do Czech. Moglibyśmy też do Brazylii, ale nie ma na to funduszy.
    Przez 30 lat przez Rondo przewinęło się kilkudziesięciu ludzi. Nazwiska niektórych z nich znane są dzisiaj w całej Polsce. W tej grupie swoje pierwsze kroki stawiała na scenie na przykład.... Ewa Kasprzyk. Kiedy aktorka, znana publiczności chociażby z serialu telewizyjnego "Złotopolscy", odwiedza Słupsk, nie omieszka odwiedzić swojego pierwszego teatru.
    Więcej na temat: 

    Sonda

    Czy chcesz utworzenia województwa Środkowopomorskiego?

    • NIE (60%)
    • TAK (28%)
    • NIE OBCHODZI MNIE TO (12%)