Wybierz region

Wybierz miasto

    Słupsk. Prokurator wśród przedszkolaków

    Autor: Sebastian Ferens

    2000-08-04, Aktualizacja: 2009-08-21 13:24

    Sprawa ciągnęła się prawie 3,5 miesiąca. W końcu 31 lipca ją umorzono. Do ,bójki" doszło w przedszkolu w Smołdzinie w grupie sześciolatków. Przed leżakowaniem jedna z dziewczynek wyznała swojemu koledze, że ...



    Sprawa ciągnęła się prawie 3,5 miesiąca. W końcu 31 lipca ją umorzono.
    Do ,bójki" doszło w przedszkolu w Smołdzinie w grupie sześciolatków. Przed leżakowaniem jedna z dziewczynek wyznała swojemu koledze, że ,śmierdzą mu nogi". W jego obronie stanął inny chłopiec, który popchnął ją. Dziecko upadło i uderzyło się w głowę. Poszkodowana już w przedszkolu skarżyła się wychowawczyni, że źle się czuje. Wieczorem wymiotowała i rodzice odwieźli ją do szpitala.

    Rodzice postanowili skierować sprawę do prokuratury twierdząc, że wychowawczyni nie dopilnowała dzieci przez co zaniedbała swoje obowiązki.
    - Dla mnie od początku nie było sprawy - mówi Lucyna Nowakowska, dyrektor przedszkola. - Wychowawczyni to nienaganna pracownica i była na miejscu zdarzenia. W pracy z dziećmi takie sytuacje się zdarzają.

    Prokuratura wyjaśniając sprawę zmuszona była przesłuchać dziewięć osób. Opinie wydali także lekarz medycyny sądowej i biegły psycholog, którzy stwierdzili, że dziewczynka nie odniosła poważnych obrażeń.

    Dzieci w trakcie rozmów stwierdziły, że lubią siebie nawzajem i panią wychowawczynię. Po zebraniu wszystkich materiałów prokuratura umorzyła sprawę. Stwierdzono, że nauczycielka nie popełniła przestępstwa, a sprawa nadaje się dla sądu cywilnego.
    Czy takie sprawy powinny trafiać do prokuratury?
    - Każdy ma prawo do sprawiedliwości, a do nas należy ocena prawna - mówi Beata Szafrańska, rzecznik prokuratury.

    Sonda

    Czy chcesz utworzenia województwa Środkowopomorskiego?

    • NIE (60%)
    • TAK (28%)
    • NIE OBCHODZI MNIE TO (12%)