Polpharma dowodzona przez Miliję Bogicevicia nie miała najmniejszych szans w starciu z Anwilem Włocławek. I nie pomogła nawet skuteczna walka Kociewskich Diabłów pod koszami.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
- Mieliśmy problemy szczególnie z walką na tablicach, gdzie zanotowaliśmy o dziesięć zbiórek mniej od Polpharmy - powiedział po meczu Nikola Jovanovic, skrzydłowy gospodarzy.
Najwięcej problemów wiceli- derowi PLK sprawiał Patrick Okafor, który rewelacyjnie zbierał piłki w ofensywie. Nigeryjski środkowy ponawiał w ten sposób akcje i dopisywał do dorobku Farmaceutów kolejne dwa oczka. Dzięki niemu starogardzki klub długo toczył wyrównaną walkę. W końcówce zawiedli jednak wszyscy. Podopieczni serbskiego szkoleniowca nie potrafili wypracować sobie dogodnej sytuacji rzutowej, a jeśli już ją mieli, to pudłowali.
- Zabiła nas czwarta kwarta, którą przegraliśmy 8:18. Nie potrafiliśmy właściwie zdobyć żadnych punktów z gry, poza kilkoma przypadkami - stwierdził Łukasz Wiśniewski.
Prócz Okafora nikt nie zagrał na miarę swoich możliwości. Brody Angley miał wielkie problemy z rozgrywaniem akcji. Anthony Weeden nie dość, że nie przełamał niemocy strzeleckiej, to w dodatku zanotował sześć strat. Wiśniewski rozegrał najsłabsze zawody od czasów przejścia do SKS, Damian Kulig robił co mógł, ale na niewiele go było stać, a Łukasz Majewski był mało widoczny.
- To, co ustaliliśmy przed meczem, wykonaliśmy. Chodzi o obronę na Weedenie - mówił już po spotkaniu szkoleniowiec Anwilu Igor Griszczuk.
Włocławianie od początku do końca konsekwentnie dążyli do jednego celu - zwycięstwa. Już pierwsze minuty pokazały, że są świetnie przygotowani pod względem taktycznym. Gracze Griszczuka doskonale znali zagrywki rywala i skrzętnie tę wiedzę wykorzystywali. Farmaceuci starali się gonić za wszelką cenę, lecz tego dnia było ich stać tylko na krótkie zrywy, które zgrały się w czasie z gorszą postawą włocławian.
Impas koszykarzy Anwilu nie trwał jednak długo. W ekspresowym tempie odrabiali oni utracone "oczka", a nawet powiększali przewagę. Nie było mocnych na tandem Krzysztof Szubarga - Andrzej Pluta, świetnie współpracujący na początku spotkania. Później prym wiedli Dru Joyce i Alex Dunn. Największe wrażenie zrobił amerykański środkowy, gromadząc 15 punktów przy 100-procentowej skuteczności rzutów z gry.
O losach pojedynku zadecydowała końcówka trzeciej kwarty, która wybiła z rytmu przyjezdnych. Znokautowani goście nie potrafili już nawiązać walki w ostatniej odsłonie. Z kolei koszykarze Anwilu utrzymali wysoką skuteczność i bez skrupułów dobili leżącego na deskach rywala.

Anwil Włocławek - Polpharma Starogard 78:61 (18:16, 21:18, 21:19, 18:8)
Anwil: Joyce 15, Dunn 15 (1), Pluta 10 (3), Winkelman 9 (1), Sullivan 8, Wołoszyn 8 (2), Szubarga 6, Jovanovic 3, Chanas 2, Uljkovic 2.
Polpharma: Okafor 29 (1), Weeden 12 (1), Dąbrowski 4, Angley 4, Kulig 4, Mirkovic 4, Wiśniewski 2, Majewski 2.

Wiadomości, Wydarzenia

Komentarze (10)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Miś (gość)

Mecze takie jak ten we Włocławku pokazują prawdziwe miejsce i siłę naszego zespołu. 5-7 miejsce w lidze, a jeszcze niedawno ktoś tu pisał o jakiś pucharach...

belfer (gość)

Martwi mnie jeszcze brak wzmocnień, bo Turów tak zrobił.Nich Ochońko i Weeden przypomną sobie dobra grę z poczatku sezonu.

belfer (gość)

Mecz z Anwilem to już historia. Teraz d.... do góry i trzba zmobilizować się na Turów. A kibice muszą pomóc swojej drużynie. Pozdrawiam wszystkich fanów Polpharmy.

anwilowiec (gość)

To nie gadaj skoro nie potrafisz dyskutowac. Porownujesz domowe spotkanie ze Zniczem z wyjazdowym z Anwilem, gdzie od poczatku nikt procz Okafora nic nie gral? Zblizaliscie sie do nas tylko, gdy my mielismy zastoj i tyle, taka prawda. Nie mieliscie zadnych szans na wygrana, bo graliscie beznadziejnie. Tak grajac nie da sie wygrac, ale Ty pewnie nie wiesz o tym, bo nie ogladales meczu.

kibic (gość)

"Punkt pierwszy-Anwilowiec ma zawsze rację.Punkt drugi-jak nie ma racji,patrz punkt pierwszy".Nie chce mi się z Tobą gadać i chyba powoli rozumie dlaczego jesteście tak mało lubiani jako kibice.Mimo wszystko pozdrawiam i mam nadzieję że się jeszcze spotkamy w play-off.

anwilowiec (gość)

A czy Ty chociaż oglądałeś mecz? Polpharma nie miała najmniejszych szans na wygraną, bo grała beznadziejne. To, że momentami podjeżdżała to kwestia tego, że Anwil po prostu miał zastój. Szans najmniejszych SKS nie miał, bo po prostu to nie był ich dzień. Poza tym, to że walczyli można określić właściwie, że Okafor walczył, a inni próbowali coś zdziałać. Choćby również z tego powodu nie mieli szans, bo nikt inny nic nie grał. Patrzysz na sam wynik jakby to było najistotniejsze - liczą się nie tylko statystyki.

kibic (gość)

Po pierwsze,czy gdyby Anwil w hipotetycznie innym meczu przegrywał 55:52 to uważasz że nie miałby szans na wygraną?Szanse na wygraną Polpharma miała skoro wynik do końca trzeciej kwarty oscylował wokół remisu,inną sprawą jest fakt że kompletnie zawaliła czwartą.Po drugie uważam że Polpharma nie miałaby szans na wygranie gdyby od początku miała 15-20 w plecy a sam wiesz że tak nie było,więc tu widzę brak logiki,no chyba że Ty uważasz że Twój zespół z góry skazany był na wygraną i nie było innej opcji niż wygrana Anwilu.Oprócz tego Polpharma w meczu ze Zniczem przegrała pierwszą połowę 15 pkt. wygrywając cały mecz 17pkt.Stąd wiara w wygranie z Anwilem,proste prawda,wystarczy pomyśleć.

anwilowiec (gość)

do kibica: Nie miała szans, oznacza całe spotkanie. W tym ostatnie 15 minut, gdzie Polpharma grała beznadziejnie. Przypomnę, że było 55:52, a skończyło się jak widać powyżej. Toczyła wyrównany bój do określonego momentu, więc gdzie widzisz brak sensu? Wystarczy pomyśleć.

kibic (gość)

Kompletny brak sensu i logiki w tym komentarzu.Z jednej strony pisze autor że Polpharma nie miała najmniejszych szans na wygranie a z drugiej że przez prawie trzy kwarty toczyła wyrównany i zacięty bój.No to jak to w końcu jest redaktorze???????????

tutam (gość)

trójmiejskie, wiadomo że są poza zasięgiem. Za duży sponsoring i prestiż, żeby ot tak po prostu dali się ograć.