Przejechał dookoła Islandię na rowerze. I to w styczniu [ZDJĘCIA]

Redakcja

Jedno ze zdjęć: twarz rowerzysty z brodą, z której zwisają sople lodu. Na innym przysypany śniegiem namiot, zamarznięty rower, który z ciemnego zrobił się biały. Na krótkim filmie wiatr hula po lodowym pustkowiu, przetaczając przez drogę smugi śniegu. Artur Wysocki samotnie objechał Islandię dookoła, śpiąc m.in. pod namiotem. W styczniu.

Przed podróżnikiem i za nim piękne widoki gór, fiordów, lodowców, których nie są w stanie oddać nawet panoramiczne fotografie. Ale kto dla nich gotowy jest w styczniu samotnie okrążyć rowerem Islandię, by gonić za polarną zorzą? Kto jest gotowy porzucić ciepłe łóżko, pilota od telewizora, by spać pod namiotem przy minus 20 stopniach Celsjusza, żywić się jedzeniem w proszku, a po drodze zbierać jeszcze pieniądze na szlachetny cel, taki jak puckie hospicjum stacjonarne? Z pozycji wędrowca podróżującego palcem po mapie opowieści o walce ze sobą, wytrwałości, determinacji, wreszcie o zimie, to jak opowieść o wielkim zlodowaceniu, w którym znaleźliśmy się na własne życzenie. Jednak dla Artura Wysockiego, to sposób na życie. W ekstremalnych wyzwaniach znajduje to, czego inni nawet nie próbują w sobie szukać. Pokonuje własne słabości, mierzy się z trudnymi warunkami i...kocha zimę, co dla ludzi, już w lutym szukających pierwszych oznak wiosny, może wydać się dziwne. Podróżnik miał do pokonania 1450 km samotnie, na rowerze i ostry mróz nie był na Islandii największą przeszkodą, z którą się spotkał. - Wiatr to najpotężniejsza z sił Islandii, która potrafi zabić, zrobić człowiekowi krzywdę - mówi Artur Wysocki, który do tej wyprawy przygotowywał się w Norwegii, za kołem podbiegunowym, potem pojechał do Mongolii na południową Syberię. Zanim wyruszył do Islandii, długo analizował trasę, pogodę, by w końcu dowiedzieć się, że i tak niewiele się nauczy, zanim tam nie pojedzie.- Islandia miała mnie nauczyć poruszania się w zimie, ale w wietrze, ale pod tym względem jest nieprzewidywalna. Pogoda potrafi zmienić się co dziesięć minut - opowiada Artur Wysocki.
Przez pierwsze pięć dni Artur Wysocki uczył się jak postępować z wiatrem. Islandia powitała go jesienną aurą, ale po kilku dniach zaczęła się zmieniać. Po dwóch dniach podmuchy wiatru sprowadziły go „do parteru”. - Musiałem ominąć dwa tunele, jechać górami, drogami pobocznymi, dużo było tez tam błota. To było pięć dni, które naprawdę dały mi „w kość” - wspomina podróżnik.

Na spotkanie w lęborskiej bibliotece podróżnik przywiózł łopatę lawinową, sakwy rowerowe, dwie kuchenki. - Podczas takiej wyprawy wszystko w zimie staje się cięższe. Waży około 40 kg - mówi Artur Wysocki. - Wychodzę z założenia, że co najmniej na dwa tygodnie muszę mieć ze sobą żywność. Liczę się z tym, że jak się coś stanie to będę musiał „zakopać” się w śniegu i przeżyć może dwa, a może dziesięć dni, w zależności od pogody, a ta jest nieprzewidywalna.

Chronił go czterosezonowy namiot, używany przez himalaistów do ataków szczytowych i syntetyczny śpiwór, utrzymujący ciepło. Dziś podróżnik zabiera ze sobą zapasową kuchenkę. To wynik doświadczenia. Podczas jednej z wypraw kuchenka mu się zepsuła i nie miał na czym przygotować sobie jedzenia. - Teraz wychodzę z założenia, że kuchenkę dubluję i to zapewnia mi bezpieczeństwo - mówi. Inną naukę, którą wyniósł z zimowych wypraw jest ta, że picie wody z roztopionego śniegu, wyjaławia organizm. - Taka „śniegówa” ma jedną właściwość: po niej słabniemy. Nie napijemy się taka wodą. Po tygodniu picia takiej wody, nasz organizm słabnie. W książkach o polarnikach znajdziemy jeden prosty sposób, żeby taka wodę uzdatnić: to mleko w proszku - wyjaśnia Artur Wysocki.

2 stycznia 2019 roku Artur Wysocki, mieszkaniec Rumii „wylądował” w Keflaviku i ruszył w kierunku Akureyri. Za pojazd służył mu rower średniej klasy, uzbrojonym w opony z kolcami. To konieczność, by móc przejechać lodową pustynię przy zmiennym wietrze osiągającym momentami ponad 100 km/h. Jechał po tzw. ring road, głównej drodze, okrążającej Islandię. - To ogromny wysiłek, niskie temperatury. Charakterystyczne w wyprawach zimowych jest to, że następuje dość szybki spadek energii - wyjaśnia Artur Wysocki. - Jedziemy, wydaje się, że wszystko jest fajnie, ale jeśli nie dostarczymy pożywienia w odpowiednim czasie okazuje się, że padamy, zaczyna się rozbić źle. Nasz organizm zaczyna się wychładzać. Brakuje mu paliwa. Dreszcze to już jest taka oznaka, że możemy z tego nie wyjść. To głęboka hipotermia.

Czytaj również:Włdysław Lanbuda otrzymał nagrodę za podrózniczy film

Artur Wysocki w hipotermię głęboka nie wpadł, ale miał dwukrotnie pierwsze jej objawy. - Ludzie w hipotermii potrafią rozebrać się, położyć w śniegu i zasypiać - mówił podróżnik podczas spotkania.
Droga wiodła przez lodowe pustkowia. Miejsca, w których latem można było spotkać ludzi, zimą były opuszczone. Codziennie rowerem pokonywał od kilkudziesięciu do ponad 100 km. Po drodze mijał grupy islandzkich, niewielkich koni, które garnęły się do człowieka i stada dzikich reniferów. - Natomiast ludzie na mój widok reagowali różnie, często byli bardzo zdziwieni, czasem niechętni, ale w większości bardzo pozytywnie nastawieni - opowiada Artur Wysocki. Kiedy rozeszła się wiadomość, że Polak samotnie przemierza zimą Islandię, z pomocą przyszli mu rodacy. - Okazało się, że ludzie chcą pomóc, ugościć u siebie.
Jeśli nie spał pod namiotem, okopanym w śniegu, korzystał z gościny Polaków, Islandczyków, czasami z hoteli, gdzie w pokoju... i tak rozstawiał namiot.
- Mogło to dla osób tam pracujących wydawać się dziwne, ale musiałem wysuszyć namiot i ubranie, żeby później w nocy pod namiotem nie zamarznąć - mówi Artur Wysocki. Podróżnik jest nominowany do „Kolosów 2018” za swoją zimową wyprawę na rowerze do Mongolii. Dziś podkreśla, że taka wyprawa uczy człowieka doceniać proste rzeczy, takie jak ciepłą herbatę, posiłki, ludzka uprzejmość.
A poza tym pozwala żyć na pełnej „petardzie”.
Swój rower sprzedał po tym, jak pokonał nim Islandię. Teraz kolej na kolejne wyzwanie.
Czas na Alaskę?

Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3