Jest wyrok w sprawie prezydenta Macieja Kobylińskiego kontra Aleksander Jacek

2013-10-03 10:11:47

Aleksander Jacek, szef Stowarzyszenia Nasz Słupsk nie musi przepraszać Macieja Kobylińskiego, prezydenta Słupska za słowa, że za podpaleniem jego samochodów stoją jego przeciwnicy polityczni. To wynik nieprawomocnego wyroku Sądu Okręgowego w Słupsku, który zapadł w czwartek. Jacek musi natomiast przeprosić za stwierdzenie, że w słupskim ratuszu pije się alkohol i prowadzi nielegalne gry hazardowe. Strony będą chciały się od wyroku odwołać. W pozwie prezydent Kobyliński wnioskował o 5 tys. zł kary i przeprosiny w obu sprawach.W kwietniu tego roku na posesji Aleksandra Jacka nieznani sprawcy podpalili dwa jego samochody. Do dzisiaj prowadzone jest postępowanie w tej sprawie, ale sprawców nie udało się zatrzymać. W kilka dni po incydencie Aleksander Jacek w lokalnej, słupskiej gazecie powiedział, że jego zdaniem za podpaleniem stoją jego polityczni przeciwnicy. Kilka dni później stwierdził również, że w słupskim ratuszu pije się alkohol i organizuje nielegalne gry hazardowe. Słowa te odnosiły się do organizowanego od wielu lat w słupskim ratuszu Balu Charytatywnego Prezydenta Słupska. Wypowiedzi te nie spodobały się prezydentowi Słupska, który złożył przeciwko Aleksandrowi Jackowi pozew cywilny o naruszenie dóbr osobistych. W czwartek zapadł wyrok w tej sprawie. - Sąd Okręgowy w Słupsku nakazuje pozwanemu Aleksander Jacek opublikować przeprosiny o następującej treści "Przepraszam Macieja Kobylińskiego, prezydenta Słupska o to, że bezprawnie naruszyłem jego dobra osobiste podając nieprawdziwe informacje o odbywających się w słupskim ratuszu libacjach alkoholowych, grach hazardowych oraz nielegalnych zbiórkach pieniędzy, które miały się odbywać za przyzwoleniem władz - mówiła w czasie uzasadnienia wyroku sędzia Sądu Okręgowego Maria Cichoń. Zdaniem prowadzącej rozprawę pozwany nie udowodnił, że w ratuszu pije się alkohol i prowadzi nielegalne gry hazardowe. - Pozwany oparł się jedynie na stwierdzeniu, że wszystkie wskazane przez niego sytuacje miały miejsce na balach charytatywnych. Wypowiedziane jednak w mediach słowa Aleksandra Jacka jednoznacznie naruszają dobre imię prezydenta Kobylińskiego. Dlatego sąd uwzględnił żądanie i nakazał umieścić przeprosiny - mówiła na rozprawie sędzia Maria Cichoń. Jednocześnie w czasie rozprawy nie udowodniono, że pozwany mówił jasno o tym, że za podpaleniem jego aut stoi prezydent Słupska lub ludzie z jego otoczenia. W tej kwestii sąd odrzucił żądania Macieja Kobylińskiego. - W czasie konferencji prasowej Aleksander Jacek mówił dziennikarzom, że podejrzewa, że za podpaleniem jego aut stoi pewna opcja polityczna, jego przeciwnicy. Że stoi za tym jakiś polityczno-bizesowy półświatek. Wskazał, że za tym podpaleniem stoi może jakiś urzędnik, lub grupa wyrostków wynajęta za pieniądze. Wypowiadał się więc w tej sprawie w sposób niekonkretny. Nie padają tu żadne, określone nazwiska, a wypowiedzi są hasłowe. W oceni sądu wypowiedzi te nie naruszają dóbr osobistych powoda Macieja Kobylińskiego, gdyż nie odnoszą się do powoda w sposób jednoznaczny i konkretny - mówiła na rozprawie sędzia Maria Cichoń. Alesdander Jacek tuż po ogłoszeniu wyroku zapowiedział, że będzie składał apelację w tej sprawie. - . Nie jestem zadowolony z wyniku tej rozprawy. Wskazaliśmy dowody, że w ratuszu prowadzone są nielegalne gry hazardowe i pije się alkohol. Dla mnie jest to podstawa do złożenia apelacji - mówił Aleksander Jacek. Co ciekawe w czasie rozprawy wyszło na jaw, że mimo iż Maciej Kobyliński skarżył Aleksandra Jacka jako osoba prywatna, to opłaty sądowe zostały pokryte z kasy miasta. Łącznie było to ponad 800 zł. - Wykorzystanie całego aparatu ratuszowego włącznie z jego biurem prawnym i majątkiem przeciwko obywatelowi pachnie Białorusią. Sąd potwierdził, że była to nieprawidłowość - mówił Aleksander Jacek. Marcin Jaroszewicz, pełnomocnik prawny Macieja Kobylińskiego powiedział, że decyzja o ewentualnej apelacji zapadnie po konsultacji z prezydentem. Stwierdził również, że prezydent Kobyliński mógł zapłacić z kasy miasta za wniesienie pozwu. - Jestem częściowo zadowolony z wyroku. Sąd wąsko podszedł do tematu. Uważam, że słowa o politycznych przeciwnikach na pewno odnosiła się do prezydenta Kobylińskiego. Co do opłat to prezydent musiał występować jako osoba fizyczna. Jako organ nie ma osobowości prawnej. Jednak sama sprawa dotyczyła działalności Macieja Kobylińskiego jako prezydenta Miasta Słupska. Zarzut, że była to sprawa prywatna jest więc moim zdaniem nietrafiony. Do tematu wrócimy.

Jesteś na profilu Hubert Bierndgarski - stronie mieszkańca miasta Słupsk. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.