Górka Narciarza była świetnym miejscem, aby zacząć przygodę z tym zimowym sportem Górka Narciarza była świetnym miejscem, aby zacząć przygodę z tym zimowym sportem

Górka Narciarza była świetnym miejscem, aby zacząć przygodę z tym zimowym sportem. (© archiwum stn)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Są plany, aby górka działała na nowo. Stok wykorzystywany był jeszcze przed II wojną światową. W planach jest budowa wyciągu i sztuczne dośnieżanie

Brzmi kusząco, szczególnie dla amatorów narciarstwa i tych którzy chcieliby dopiero rozpocząć naukę. Kiedyś Górka Narciarza była świetnym miejscem, aby zacząć przygodę z tym zimowym sportem.

Osiem tras do zjazdów na nartach już funkcjonuje na Pomorzu. Na deskach mogą szusować mieszkańcy Trójmiasta, którzy korzystają ze stoku w Sopocie, bardzo dobre warunki panują w Wieżycy, gdzie są aż dwa w pełni wyposażone, oświetlone i dośnieżone stoki.

Tam najczęściej wybierają się słupszczanie, którzy nie chcą wyjeżdżać w góry, żeby pojeździć na nartach. Swoje miejsca do zjazdów, mają również mieszkańcy Sulęczyna czy Przywidza. Teraz pojawiła się szansa, żeby na narciarskiej mapie Pomorza znalazł się również Słupsk.

Górka Narciarza funkcjonowała w Słupsku jeszcze przed wojną. Stoczek w lasku południowym eksploatowany był do lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Znajdowała się tam nawet mała skocznia narciarska i wyciąg orczykowy, który ostatecznie został rozkradziony. Obecnie miłośnicy białego szaleństwa planują przywrócenie górki. W planach jest min. zorganizowanie szkoleń dla początkujących narciarzy.

Od ubiegłego roku Słupskie Towarzystwo Narciarskie zabiega o reanimację tzw. Górki Narciarza. Ważny krok został już zrobiony. Nadleśnictwo Leśny Dwór wstępnie zgodziło się na zamianę gruntów leśnych, na terenie których znajduje się Górka Narciarza, na inne obszary leśne. To był podstawowy warunkiem, bez którego stok w ogóle nie mógłby powstać. - Lasy nie pozwalają prowadzić na swoich terenach żadnej działalności agroturystycznej, ponieważ są w okowach własnej ustawy- tłumaczy Aleksander Jacek.

W zamian za Górkę Narciarza, nadleśnictwo ma dostać grunty rozłożone w kilku miejscach. Gdzie? Tego w słupskim magistracie jeszcze się nie dowiedzieliśmy.

- Sprawa nie jest jeszcze sfinalizowana. Najpierw musi zgodzić się rada miejska i nie wiem czy mogę udzielić panu takiej informacji- usłyszeliśmy od Zofii Zajączkowskiej-Orlikowskiej, zastępcy wydziału geodezji. - Proszę o pytania na piśmie.

Na stoku miałby stanąć dwa wyciągi narciarskie, oświetlenie, stoki dla narciarzy początkujących i zaawansowanych, dla saneczkarzy, zjazd dla amatorów ekstremalnej jazdy na rowerach, a także parking. Kto mógłby to sfinansować i jakie byłby koszty? Tu jeszcze pewności nie ma.

- Koszty te związane byłyby również związane z opłatami, jakie naliczałoby miasto od prywatnego inwestora- uważa Jacek. - Gdyby nie były one duże, to myślę, że inwestor również zamknąłby swój biznesplan na niewysokim poziomie.

Czytaj także:
Na stoku narciarskim najniebezpieczniejsza jest głupota
Święto zakręconego toru. Chcą reaktywować święto piwa
Wyprawa po złoto Bałtyku

Wiadomości, Wydarzenia

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

gaj (gość)

W latach 80 szusowało się choć niekiedy bylo i ciasno i trudno ale frajda była przednia. Pamiętam
ze jeżdzili i mali dużi. Jakby co to mozna byłoby skrzyknąc do drobnych robót. Wiele było by chętnych, a zimy ostatnio są.