Fatalny stan ulicy na Osiedlu Zachodnim w Słupsku. Krzywe płyty, brak latarni

Magdalena Olechnowicz
Magdalena Olechnowicz
Prowadząca do osiedla domków droga stanowi zagrożenie dla mieszkańców. Miasto się nie nie interesuje. Deweloper milczy. Mieszkańcy klną. Fot. Magdalena Olechnowicz
Do osiedla domków w zachodniej części miasta prowadzi ulica Mirosławy Mireckiej. Trudno tu jednak o ulicy w ogóle mówić. Krzywe płyty położone byle jak. Kurierzy pędzą po niej tak, że dzieci i matki z wózkami muszą w błoto uciekać. Po zmroku tego nie widać. Tylko dlatego, że nie widać tam nic. Panuje ciemność. Trzeba jednak uważać, bo czasami sarny albo dzik przebiegnie. Miasta problem nie interesuje, bo droga nie miejska. Deweloper milczy. Tylko mieszkańcy głośno klną.

Osiedle 17 bliźniaczych domków dla 34 rodzin powstało w zachodniej części miasta cztery lata temu. Latem spacerowicze zazdroszczą mieszkańcom lokalizacji i nawet pytają, czy są jeszcze domki na sprzedaż. Wszystkie są sprzedane, z czego jeden jeszcze nie jest zamieszkały. Lokalizacja idealna. Niemal w lesie, na łonie natury, z pięknym widokiem na zachód słońca, a jednocześnie tylko kilometr do osiedla i przystanku autobusowego. Niestety, jesienią i zimą, ten kilometr sprawia, że mieszkańcy klną na czym świat stoi.

Płyty są krzywe, położone byle jak i niestety wąskie. Nie miną się na nich dwa samochody osobowe, trudno wyprzedzić rowerzystę albo matkę z wózkiem. Dzieci wracające wieczorem z zajęć pozalekcyjnych są narażone na niebezpieczeństwo.

A zaznaczyć trzeba, że rodziny zamieszkujące osiedle, to w zdecydowanej większości ludzie młodzi - z małymi dziećmi w wieku od niemowlęcego do szkolnego. W sumie jest ich kilkudziesięcioro. Dodajmy, że po zmroku panuje ciemność, bo latarni brak.

- Tylko czekać aż dojdzie do tragedii! - mówią mieszkańcy.

- Domy odsunięte są znacznie od innych zabudowań. Prowadząca przez pole droga jest nieoświetlona, wąska. Samochody by się minąć grzęzną w zalegającym dookoła błocie. Jesienią czy zimą powrót dzieci z przedszkola czy szkoły odbywa się po ciemku. Nietrudno o wypadek - mówi pan Grzegorz.

Jego zdanie podzielają inni mieszkańcy osiedla.

- W zeszłym roku zima była łagodna, więc nie było większego problemu z dojazdem, ale były dni, gdzie po obfitych opadach śniegu lub gołoledzi nikt nie odśnieża tej drogi ani nie posypie solą i mamy lodowisko - przypomina pan Kamil.

- Nasze wczesnoszkolne dzieci boją się wracać same ze szkoły, jest ciemno i wąsko. Ostatnio prawie potrącił nas kurier, kiedy wyszliśmy na spacer - mówi pani Aleksandra. - Nie wspominając o zawieszeniu w aucie...

- Syn często wraca wieczorami z treningów na rowerze. Niestety, gdy jedzie samochód, musi uciekać w błoto, aby go nie potrącił. A niestety, kurierzy i dostawcy pędzą, nie patrząc na przechodniów - mówi pani Magda.

- Ta droga to dramat. Codziennie zaprowadzamy i przyprowadzamy dzieci z przedszkola. Za każdym razem uciekamy w błoto, aby przepuścić samochód - mówią inni rodzice.

Kto pomoże?

Niestety, o obiecaną drogę asfaltową - oświetloną, z chodnikiem i ze ścieżką rowerową, będzie trudno. A taką przy sprzedaży obiecywał deweloper - Vincenzo Eco - Krystian Olszewski i Jakub Gierszewski. Niestety, zapisu takiego nie ma w akcie notarialnym. A sam deweloper milczy. Na maila wysłanego na adres znajdujący się na stronie internetowej, nie odpowiada.

W akcie notarialnym jest informacja, że droga stanowi "nieodpłatną i bezterminową służebność gruntową, polegającą na prawie przejazdu i przechodu (...) celem zapewnienia dostępu do drogi publicznej, to jest do ulicy Marii Zaborowskiej, przy czym właściciel nieruchomości zobowiązany jest do utrzymywania drogi w stanie niepogorszonym i w stanie technicznym zgodnym z obowiązującymi przepisami prawa dotyczącymi dróg wewnętrznych, jednakże z wyłączeniem kosztów i odpowiedzialności za wady wynikające z nieprawidłowego wykonania tej drogi".

Wady w wykonaniu niestety są widoczne gołym okiem.

Szansą na remont drogi przez miasto byłoby przejęcie jej przez miasto.
- Widzimy, że miasto chętnie przejmuje drogi, gdzie budują inni deweloperzy. Choćby ulica Dywizjonów 303, gdzie buduje Matbet, od którego miasto odkupiło cały blok, czy ul. Legionów Polskich, gdzie buduje firma Sierleccy. Niestety, nasz deweloper widać nie żył dobrze z miastem - mówią mieszkańcy ul. Mireckiej.

Miasto - póki co - zainteresowane drogą nie jest.

- Niestety, ulica Mirosławy Mireckiej jest drogą wewnętrzną, nie stanowiącą własności Miasta Słupska. Za utrzymanie tej drogi odpowiada zarządca lub właściciel działki, na której ta droga jest wybudowana - wyjaśnia Monika Rapacewicz, rzeczniczka UM w Słupsku.

Właściciel - Vincenzo Eco - milczy. Nie odpowiada na maile.

O pomoc mieszkańcy zwrócili się do radnego Bogusława Dobkowskiego, który 23 listopada złożył w ich sprawie interpelację.

" Przy granicy Miasta Słupska z Kobylnicą deweloper Vincenzo Eco Krystian O. i Jakub G. wybudował osiedle 17 domków bliźniaczych, w których zamieszkały 34 rodziny. W aktach własności z marca 2019 roku wpisano im ulicę M. Mireckiej jako „nieodpłatna i bezterminowa służebność gruntowa”. I-szy odcinek ulicy Wojciecha Korfantego – z polbruku i z chodnikami jest już prawdopodobnie ulicą miejską; II-gi odcinek ul. Korfantego i sama ulica M. Mireckiej, wykonane niestarannie z prefabrykowanych płyt drogowych o szerokości 3 metrów, ułożonych prawdopodobnie bezpośrednio na rodzimym gruncie nie są jeszcze ulicami stricto miejskimi. Na 3-metrowej „drodze” nie mogą się oczywiście ominąć samochody, mijanek też nie ma, a piesi muszą schodzić im na pobocze gruntowe, czyli obecnie i do wiosny w kałuże, a często są to matki z dziećmi idące w ciemnościach, bo jest to przecież młode osiedle. Nie analizowałem jaki jest przebieg ulicy M. Mireckiej i jej zgodności z MPZP, ani nie znam zamiarów oraz relacji i uzgodnień z ZIM-em Spółki Vicenzo Eco.

Wynikające z powyższego pytania do prezydenta:
- Jaka przyszłość ich czeka, co odpowiemy mieszkańcom tego osiedla i interweniującej w ich imieniu Pani Magdalenie O., przecież są też mieszkańcami naszego Miasta i płacą na jego rzecz podatki?

- Aktualna sytuacja faktyczna i prawna jest trudna, ale jakie są perspektywy na dziś i na przyszłość, aktualnie bieżącego utrzymania, a docelowo przejęcia tych ulic przez Miasto i doprowadzenie ich do właściwego stanu technicznego?"

Zgodnie z prawem, prezydent lub osoba przez niego wyznaczona, jest zobowiązana udzielić odpowiedzi na piśmie nie później niż w terminie 14 dni od dnia otrzymania interpelacji lub zapytania.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie