Felieton rowerowy. Słupskie trasy lotniskowe (IV odcinek)

Ireneusz Wojtkiewicz
Rowerowy wypad do Kępna, gdzie w pobliżu odkryliśmy głazy upamiętniające katastrofę niemieckiego sterowca SL 6, który bazował w hangarze w Jezierzycach Słupskich
Rowerowy wypad do Kępna, gdzie w pobliżu odkryliśmy głazy upamiętniające katastrofę niemieckiego sterowca SL 6, który bazował w hangarze w Jezierzycach Słupskich Ireneusz Wojtkiewicz
To już ostatni odcinek słupskich tras lotniskowych – po Stolp – West (Słupsk - Zachód przy ul. Grottgera) oraz lotniskach Aeroklubu Słupskiego w Krępie Słupskiej i wojskowym w Redzikowe, które wcześniej opisaliśmy. Teraz kolej na Jezierzyce Słupskie i przyległe Żydzino, gdzie od początków minionego stulecia lotnictwo wojskowe, głównie niemieckie, przeżywało swoje wzloty i tragiczne upadki. Cel tej wyprawy to spenetrowanie miejsc, gdzie był hangar sterowców. Ongiś centrum portu wojennego „latających cygar”, potem hangar samolotów z amerykańskiego demobilu i hurtownia herbaty na koniec.

Wyruszam z centrum Słupska drogami pieszo – rowerowymi, mając na względzie nasze bezpieczeństwo. Alejkami Stawku Łabędziego docieram do ul. Kaszubskiej, a stąd do Swochowa. Prowadzą tu drogi rowerowe przez Siemianice wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 213, albo równoległy szlak zwiniętych torów poniemieckiej linii kolejowej, który niegdyś przebiegał przez dzielnicę Ryczewo (przecznica ul. Sportowej, za wiaduktem w prawo). W Swochowie są do wyboru trasy dłuższa ok. 40-kilometrowa lub ok. 30-kilometrowa, wliczając długość dróg powrotnych.

Dłuższa trasa prowadzi do Karzcina, a stąd do Kępna, gdzie jesienią 1999 roku wraz usteckimi rowerzystami okryliśmy przydrożne głazy, upamiętniające katastrofę niemieckiego sterowca wojennego SL 6 ze wspomnianego portu w Żydzinie. 18 listopada 1915 r. eksplodował w okolicy Kępna, będąc kilkaset metrów nad ziemią. Zginęła cała 20-osobowa załoga. Po naszym odkryciu zniknął gdzieś pamiątkowy kamień. Prawdopodobnie taki sam los spotkał obelisk ku czci ofiar tej katastrofy, umieszczony na słupskim cmentarzu w okresie międzywojennym. Po latach w Kępnie i okolicach nie dostrzegam większych zmian. Po za tym, że okolice obstawiono potężnymi siłowniami wiatrowymi, między którymi czy nad nimi latanie pewnie nie jest bezpieczne.

Zawracam do Swochowa, skąd przez Bukówkę docieram do tego miejsca Jezierzyc, gdzie 32 lata temu spłonął poniemiecki hangar sterowców – więcej o tym w ramce obok. Dodajmy jeszcze, że na mocy traktatu wersalskiego wcześniej rozebrano sąsiedni, znacznie większy hangar. Było to także miejsce fascynującego epizodu: 16 kwietnia 1928 r. nastąpiło tu międzylądowanie włoskiego sterowca „Italia”, którym generał Umberto Mobile leciał zdobyć biegun północny. Odleciał stąd, ale wprawa miała tragiczny finał. Nie wiadomo do czego wykorzystano ten hangar w czasie II wojny światowej, natomiast po jej zakończeniu zmagazynowano tu ponad 140 wielozadaniowych samolotów Piper Cub, odkupionych przez Polskę z amerykańskiego demobilu. Stąd je wywożono do remontu. A potem, gdy była tu już gigantyczna hurtownia herbaty, wyrósł niejako za płotem wielki, czynny do dziś elewator zbożowy. Jak wyglądał w zestawieniu z hangarem obrazuje zdjęcie, które wykonałem wiosną 1972 r. Zanim powstała tu pod koniec 1995 r. rozlewnia gazu płynnego, szczątki spalonego hangaru aż napawały strachem. Szczególnie na widok stalowych, skręconych od gorąca stalowych mechanizmów wrót hangaru, które były na widoku jeszcze kilka lat po pożarze.

Dzisiejsze szukanie pozostałości dawnego portu sterowców w Jezierzycach naprowadza na istniejące jeszcze bocznice normalnotorowych linii kolejowych. Nieczynne od kilkudziesięcioleci, zardzewiałe i zarośnięte, ale jeszcze widoczne. Dużymi łukami wiodą do wspomnianej rozlewni oraz przed- i powojennych obiektów przemysłowych i tamże się urywają. Tory te biegły środkiem hangaru sterowców, podobnie w obecnej firmie obróbki metalu. Ba, z drugiej strony stacji kolejowej w Jezierzycach widać dawną bocznicę prowadzącą na lotnisko w Redzikowie. Wygląda na to, że trzeba tu wrócić aby dokładniej się zorientować, co tu kiedyś było na ziemi i w powietrzu.

Warto wiedzieć

To nieszczęście zdarzyło się 6 września 1989 roku. W Jezierzycach Słupskich spłonął poniemiecki hangar sterowców, który od czasów powojennych służył różnym użytkownikom, a od 1973 roku był we władaniu – jak podaje raport opublikowany w Przeglądzie Pożarniczym z 1990 r. - Gdyńskiemu Oddziałowi Przedsiębiorstwa Hurtu Spożywczego, podległemu Zakładowi Obrotu Spożywczymi Towarami Importowanymi w Warszawie. Pożar wybuchł wskutek niewłaściwie wykonywanych prac dekarskich oraz niesprawności bram szczytowych hangaru, co uniemożliwiało przeprowadzenie sprawnej akcji ratowniczej wewnątrz obiektu. W tym hangarze o długości 200 metrów, szerokości 36 m i wysokości 32 m były trzy sektory magazynowe w których składowano 1225 ton herbaty, stosy palet i 8 walców tektury. Wysokie ciśnienie spowodowane pożarem doprowadziło do uniesienia i zawalenia konstrukcji dachu hangaru. W jego ruinach śmierć poniosło dwóch słupskich strażaków, a trzech zostało rannych. Straty materialne oszacowano na 7 miliardów złotych.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie