Letnia burza w Słupsku pokazała niewydolność infrastruktury miejskiej. Kiedy się to zmieni?

Grzegorz Hilarecki
Grzegorz Hilarecki
W poniedziałek podczas gwałtownej burzy spadło w Słupsku od 20 do 25 litrów wody na metr kwadratowy. Wystarczyło by w praktyce pokazać popełnione przez byłych prezydentów błędy w rozbudowie miasta i jego infrastruktury.

Tym ze słupszczan, którym woda zalała domy, piwnice i garaże, czy tym którzy mieszkają przy zniszczonych przez wodę ulicach trudno wytłumaczyć, że w poniedziałek nie zdarzyło się nic wyjątkowego.

- Spadło od 20 do 25 litrów wody na metr kwadratowy. To dużo, ale podczas niedawnej burzy w Szczecinie to było 100 litrów! W Darłowie 36 litrów a w Koszalinie 30 litrów na metr kw.Latem takie deszcze się u nas zdarzają i są gwałtowne - tłumaczy Krzysztof Ścibor z Biura Prognoz Calvus. - Wtedy woda musi spływać w najniższy punkt, miasta czyli do rzeki.

W poniedziałek system odprowadzania wody w zachodniej części miasta znowu nie dał rady.Kolektory nierozbudowane zawczasu, gdy podjęto decyzje o rozbudowie osiedli Niepodległości i Piastów szybko się zablokowały. Woda przestała spływać, w efekcie wybijały włazy i deszczówka na niektórych drogach zamieniła się w potok.

Miejski system kanalizacji deszczowej nie jest w stanie odebrać tak dużej ilości wody w tak krótkim czasie. O tym jak duże było ciśnienie w instalacji może świadczyć, że przy ulicy Kossaka i Szczecińskiej zostały wyrwane całe nakrywy studni i woda podniosła duże odcinki asfaltowej jezdni.

- Przeciwdziałanie podtopieniom wynikającym z coraz częstszych bardzo intensywnych opadów wymaga działań w znacznie większej skali. Miasto w tej chwili rozpoczyna takie działania polegające na zabezpieczeniu przed skutkami deszczy nawalnych oraz nadmierną ilością wód roztopowych, dzięki rozbudowie systemu kanalizacji deszczowej o zbiorniki retencyjne i obiekty małej retencji, a także poprzez zmniejszenie powierzchni nieprzepuszczalnych - tłumaczy Tomasz Orłowski, wicedyrektor Zarządu Infrastruktury Miejskiej w Słupsku. - W ramach projektu „Zarządzanie wodami opadowymi na terenie zlewni rzeki Słupi” kosztem około 30 milionów złotych powstaną duży podziemny zbiornik pojemności blisko 15 tysięcy metrów sześciennych przy ulicy Szczecińskiej (pod koniec miesiąca planujemy otwarcie ofert w przetargu na budowę), trzy zbiorniki otwarte przy ulicy Zaborowskiej i Dywizjonu 303, rozszczelnienie nawierzchni parkingów przy ulicy Bora - Komorowskiego (otwarcie ofert w przetargu na budowę w połowie miesiąca) oraz przyuliczne obiekty małej retencji terenowej: ogrody deszczowe, niecki i rowy bioretencyjne, muldy chłonne. Działania te spowodują ograniczenie i opóźnienie spływu wód w kolektorach obsługujących zachodnie osiedla miasta, co powinno ograniczyć problemy z podtopieniami w rejonie ulic Piłsudskiego, Kossaka czy Przemysłowej.

Dodajmy że na ulicach Szczecińskiej, Grunwaldzkiej, placu Dąbrowskiego, ul. Paderewskiego i Grottgera powstanie 29 ogrodów deszczowych. W takich ogrodach, nieckach i rowkach posadzona zostanie roślinności hydrofitowa, co przełoży się na odwadnianie w ten sposób chodników i części jezdni.

W maju bieżącego roku 6,2 mln złotych środków z UE wpłynęło na konto słupskiego samorządu. Trzeba do tego dodać ponad 3,6 mln własnych pieniędzy (pożyczonych od banków) i rozpocząć budowę nowych zbiorników retencyjnych w mieście.

Radny Tadeusz Bobrowski z PiS poprosił na sesji o wyjaśnienia techniczne, na co konkretnie wydamy te pieniądze. Dyrektor ZIM Jarosław Borecki tłumaczył, że po pierwsze i najważniejsze, to przetarg i budowa zbiornika pod boiskiem Rolniczaka.

- Ale czy te zbiorniki załatwią sprawę nadmiaru deszczówki z nowych osiedli. Czy nie powtórzy się sytuacja jak z Jantarem i tym, że nadmiar wody z zabetonowanych parkingów zalewa miejski kolektor, a inwestor miał zrobić własne zbiorniki. Czy nie powtórzymy błędu. Przecież budowniczowie osiedli za Zaborowskiej mieli takie zbiorniki zrobić sami - dopytywał radny PiS.

Padła odpowiedź, że zbiornik pod Rolniczakiem będzie dwa razy większy niż pierwotnie planowano.

- Zbiornik pod boiskiem przy Szczecińskiej był planowany pod połowę powierzchni boiska, a my go powiększyliśmy niemal na całe. Właśnie chodzi o to by być przygotowanym nawet na nadmierne opady, a podczas deszczów nawalnych zbiornik ten będzie wykorzystany tylko w połowie - zapewniał wtedy Marek Goliński, wiceprezydent miasta.

Podsumowując, kosztem 30 mln złotych (projekt zarządzania wodami opadowymi słupskiego ratusza znalazł się na pierwszym miejscu na liście rankingowej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Na budowę zbiorników retencyjnych i budowę ogrodów deszczowych spłynie do miasta 20 milionów złotych.Do tego trzeba dodać ponad 10 milionów wkładu własnego), urzędnicy, chcą naprawić to, co ich poprzednicy przed laty zaniedbali. Z czasem przekonamy się, czy zalewanie ulic Piłsudskiego i Kossaka podczas burz się skończy. Ale to zacznie działać rok. Cały projekt ma być gotów do końca 2022 roku.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie