Najsilniejsi z najsilniejszych zmierzyli się na placu Zwycięstwa w Słupsku [ZDJĘCIA, WIDEO]

Wojciech Nowak
Wojciech Nowak

Wideo

W sobotę na placu Zwycięstwa słupszczanie mogli podziwiać zmagania najsilniejszych mężczyzn w Polsce. Sześciu strongmanów zmierzyło się w ośmiu konkurencjach, a zawodom sędziował sam Mariusz Pudzianowski, wielokrotny mistrz Polski, Europy i świata, a od kilkunastu lat zawodnik MMA.

Przeciąganie TIRa, waga płaczu, martwy ciąg, układanie stukilogramowych kul, przenoszenie opon czy wchodzenie na schody z dużym obciążeniem – w takich konkurencjach musieli zmierzyć się strongmeni podczas sobotnich zawodów na placu Zwycięstwa w Słupsku. W szranki stanęło sześciu zawodników – Sławomir Toczek, Mariusz Dorawa, Krzysztof Schabowski, Tomasz Lademann, Dariusz Wejer oraz Grzegorz Szymański. Głównym sędzią w Pucharze Polski Strongman był legendarny Mariusz Pudzianowski – ośmiokrotny Mistrz Polski, sześciokrotny Mistrz Europy i pięciokrotny Mistrz Świata Strongman, a od kilkunastu lat zawodnik MMA.

Legenda strongmanów – Mariusz Pudzianowski

Podczas zawodów w Słupsku Pudzian ciężarów już nie dźwigał, choć przyznał, że trochę za tym tęskni.

- Jestem dziś u chłopaków bardziej gościnnie, żeby coś im tam podpowiedzieć. Ja ciężarów już nie dźwigam, bo nie pora i miejsce na to. Był czas na dźwiganie ciężarów, a teraz mogę chłopakom troszeczkę podpowiadać, jak mają to robić. W chwili obecnej leczę jakieś tam kontuzje, ale kiedy chłopaki poprosili, czym bym w wolnej chwili nie wpadł tu do nich, no to jak bym mógł odmówić? Ciągnie wilka do lasu. Ciężarów dźwigał nie będę, ale wskazówek chętnie udzielę, żeby to wszystko dobrze szło – mówi Mariusz Pudzianowski. - Oczywiście, że chciałoby się cały czas dźwigać i bić, ale nikt wieczny nie jest. Życie jest tak naprawdę krótkie. Był czas na podnoszenie ciężarów – przez 11-12 lat dźwigałem te ciężary – i w sportach siłowych osiągnąłem praktycznie wszystko, co chciałem – mistrzostwa Europy, Polski i świata. W pewnym momencie przyszło nowe wyzwanie. Sporty walki to jest zupełnie co innego – inna specyfika, inne treningi. Trzeba było to, co było zbudowane przez 20 lat, zburzyć, rozbić i od nowa budować. Trwało to bardzo długo. MMA zajmuję się już 13 rok, a żeby wytrzymać trzy razy po pięć minut potrzebowałem 10-11 lat, że wchodzę do klatki i nie ma znaczenia, że walczę pierwszą, drugą czy trzecią rundę. A do 10 lat było zawsze pytanie – czy ja wyjdę do drugiej rundy? Mimo że głowa chciała, chęci były, ale ciało nie pozwalało na tak długi wysiłek. No a dzisiaj MMA się już bawię.

Zabawa także dla mieszkańców

Nie tylko strongmani mieli okazję napiąć muskuły. Podczas imprezy zorganizowano także kilka konkurencji dla obserwujących zmagania mieszkańców. Do sprawdzenia swoich możliwości zostały wezwane trzy kobiety, którym zawodnicy wręczyli po dwie metalowe „walizki”, które łącznie ważyły 110 kilogramów. Zadaniem uczestniczek było wytrzymanie z obciążeniem w rękach jak najdłużej. Zwyciężyła pani Agnieszka, która wytrzymała 17 sekund.

Inną konkurencją dla publiczności, tym razem tej najmłodszej, były wybory antykulturysty. Tu atutem miał być absolutny brak muskulatury. Zwyciężył mały Alan.

Który najsilniejszy?

Po kilku godzinach zmagań i litrach wylanego potu wyłoniono zwycięzcę. Puchar Polski Strongman powędrował do Grzegorza Szymańskiego. Drugie miejsce zajął Tomasz Lademann, a trzecie miejsce na podium zajął Sławomir Toczek.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie