Olewanie ciurkania. Felieton rowerowy Ireneusza Wojtkiewicza

Ireneusz Wojtkiewicz
Jedyna czynna w Słupsku fontanna jest w Parku Kultury i Wypoczynku nad Słupią, ale tylko to patrzenia  i słuchania plusku wody
Jedyna czynna w Słupsku fontanna jest w Parku Kultury i Wypoczynku nad Słupią, ale tylko to patrzenia i słuchania plusku wody Ireneusz Wojtkiewicz
Dopieka do żywego przez to, że panują skwar afrykański i susza prawie pustynna. Z monitora temperatury i jakości powietrza w Słupsku nic nie wiadomo, bo od paru tygodni emituje tylko zasady gospodarowania odpadami. Gdy siódme poty nas zalewają, to źródła wody akurat wysychają, albo tylko ciurkają. Mimo to żurnalista – cyklista, który interweniuje na rzecz ogółu, zostaje olany. Urzędowo olany!

Odnoszę takie wrażenia jeżdżąc po mieście i okolicy, które stoją na wodzie, ale kurki mają pozakręcane (więcej o ujęciach wody w tekście poniżej). Jedyna czynna fontanna to ta w Parku Kultury i Wypoczynku nad Słupią. Ale ani z niej pić, ani niczego nie moczyć – głoszą tablice porządkowe. Tak samo jak na skwerze w Al. Sienkiewicza, gdzie pomnikowy sikawkowy wodą nie tryska. Nie wygląda to na pandemiczne obostrzenia. Zresztą żadnych decyzji w tej kwestii nikt nie ogłosił. Suchoty panują też na Stawku Łabędzim. Nieczynna fontanna pośrodku, wyschnięty mały wodospad na kromlechach, co już trwa od początku lata i co wcześniej felietonowo „obdzwoniłem”. Co więcej, po półrocznej przebudowie cokołu pomnika Karola Szymanowskiego w parku im. Jerzego Waldorffa nowa fontanna co rusz nawala i podczas ostatnich upałów całkiem się zatkała. Przypomina sytuację utrwaloną w 1973 r. na archiwalnym zdjęciu, kiedy przy pomniku też tryskała woda. Spływała do baseniku obok, który opróżniano na jesień i zimę. Może trzeba było go wyremontować zamiast ostawiać jakieś wodne fajerwerki?

Spragniony łyku wody dla ochłody wspominam czasy sprzed kilkunastu lat, kiedy jeździło się do podmiejskiego Głobina na zakupy „Artezji” - wody z własnych studni głębinowych wytwórcy. Gazowanej, w niedużych butelkach z białego szkła. Dziś takiej już nie znajdę w piramidach napojów, spakowanych w plastikowych flaszkach czy kanistrach. Dlatego wracam, ale do Kwakowa w gminie Kobylnica, gdzie przed paru laty w przydrożnym, (obok DK21), ogólnodostępnym zajeździe zasmakowałem źródlanej wody. Powtarzam więc ponad 30 kilometrowy (w obie strony) wypad rowerowy szlakami niebieskim i w innych kolorach, wiodący Parkiem Krajobrazowym „Dolina Słupi”. Po drodze potoki, strumyki i inne cieki, stawki i oczka wodne. Frajda niesamowita.

CZYTAJ TEŻ

Źródło w Kwakowie wciąż popularne, trzeba mieć farta żeby nie trafić na kolejkę pobierających wodę, przeważnie do większych pojemników. Zachwalają źródło jak dawniej, chociaż jakby słabiej ciurka. No i czasy mamy takie, że zaraza wyłazi niemal zewsząd. Na mapach Google figuruje pod napisem „źródło wody pitnej”. Ale na tablicy z historycznym opisem źródła widnieje dość wymowny znak zapytania. Może tutaj powinna być informacja o aktualnych uwarunkowaniach sanitarnych korzystania z tej źródlanej wody? Już 12 lat temu wydawany w Kobylnicy „Kurier Sołecki” donosił, że o właściwościach leczniczych tej wody nic konkretnego nie wiadomo, dlatego lepiej pić ją po przegotowaniu.

CZYTAJ TEŻ

Na początku lata pisaliśmy o skażeniach bakteriami wodociągów w przymorskich miejscowościach gminy Ustka. Zarazili się nimi i pochorowali zwykli odbiorcy wody i to oni narobili rabanu, że nawala usługodawca wodno-kanalizacyjny. Sanepid wkroczył w trybie represyjnym po fakcie, a nie zawczasu profilaktycznie. Aby nie było takiej powtórki w przypadku źródła w Kwakowie biorę stąd półtoralitrową próbkę wody, pakuję na rower, dołączam krótki opis i zawożę do słupskiego Sanepidu. Dowiaduję się, że niepotrzebnie, próbka nie może być przyjęta i zbadana, bo procedury urzędowe są niespełnione. Czuję się urzędowo olany, ale mogę jeszcze interweniować pisemnie, co też niniejszym czynię. W myśl Ustawy Prawo prasowe, która też jest często olewana pomimo, że jest prawem ogólnie obowiązującym.

CZYTAJ TEŻ

Warto wiedzieć
Przy trasach rowerowych w kierunku Głobina i Bierkowa nietrudno zauważyć obiekty oznaczone jako ujęcia wody dla Słupska. Jak podają Wodociągi Słupskie, największe z nich funkcjonują na terenach południowo wschodnich. To ujęcie Westerplatte z 10 studniami głębinowymi, sięgającymi czwartorzędowego poziomu wodonośnego. Tyle samo studni na tym samym poziomie wodonośnym znajduje się w drugim ujęciu wody we wspomnianym Głobinie, (w gminie Słupsk, 5 km od miasta), które działa od końca lat 90. minionego stulecia. Na zachodnich peryferiach miasta, przy ul. Legionów Polskich, znajduje się trzecie ujęcie wody. Woda jest tu czerpana z jednej studni głębinowej, usytuowanej na takim samym poziomie jak poprzednie, przy czym położone jest na na obszarze wysoczyzny morenowej, zwanej Równiną Słupską. Wspomniane Kwakowo jest jednym z 57 miejsc pobierania próbek wodociągowych w powiecie słupskim, ale prawdopodobnie to nie dotyczy ogólnodostępnego źródła w tej miejscowości, które stale tryska i z którego czerpie wodę kto chce.

Rowerem cargo po Słupsku. Jak się jeździ takim jednośladem?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie