Podpalenie kanapy, dachowanie w Pobłociu i ścięcie lampy w Słupsku. Raport z nocy sylwestrowej w regionie

Kinga Siwiec
Kinga Siwiec
Fot. Krzysztof Piotrkowski / Wojciech Szostak
Sylwester 2020 był inny niż zwykle, także pod względem interwencji straży pożarnej w naszym regionie i przyjęć na oddział ratunkowy słupskiego szpitala. Sprawdź, jak wyglądała ostatnia noc starego roku w Słupsku.

Liczne zakazy wprowadzone przez rząd w związku z walką z epidemią koronawirusa uniemożliwiły organizację dużych imprez. Zgodnie z rozporządzeniem nie można było nawet urządzać zabawy w domu, w której uczestniczyłoby więcej niż 5 osób. Dodatkowo wprowadzono zakaz przemieszczania się od godz. 19:00 dnia 31 grudnia do 6 rano 1 stycznia. Wszystko to sprawiło, że noc sylwestrowa była w tym roku inna niż zwykle.

Tej nocy inaczej niż zazwyczaj wyglądały też interwencje straży pożarnej ze Słupska – było ich po prostu wyjątkowo mało. Choć słupszczanie nie zaniechali pokazów sztucznych ogni, a fajerwerki rozświetlały niebo nad miastem już wczesnym wieczorem, właściwie tuż po zmroku, to do pożaru słupscy strażacy zostali wezwani tylko raz. Na ulicy Kołłątaja zapaliła się stara kanapa oraz parasol restauracyjny. Do zdarzenia doszło około 30 minut po północy. Oba małe pożary ugasił ten sam zastęp straży.

Drugim zdarzeniem, do którego wezwani zostali strażacy, była kolizja na skrzyżowaniu ulic Pobożnego i Armii Krajowej. Po godz. 1 w nocy samochód osobowy marki Mazda uderzył w betonową latarnię uliczną. Na tyle silnie, że lampa została złamana. Słupska straż pożarna zabezpieczała teren, między innymi po to, aby płyny wyciekające z uszkodzonego auta nie spowodowały niebezpieczeństwa dla innych kierowców. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał.

Trzecia interwencja straży pożarnej miała miejsce w Pobłociu w gminie Główczyce, gdzie samochód osobowy wypadł z drogi i dachował. Kierujący autem mężczyzna w momencie przyjazdu strażaków był już poza pojazdem i otrzymywał pomoc od ratowników medycznych.

Piotr Basarab, rzecznik słupskiej straży pożarnej, przyznaje, że tegoroczna noc sylwestrowa była wyjątkowo spokojna. Podobnie przebiegała noc na oddziale ratunkowym słupskiego szpitala wojewódzkiego.

- Była to najspokojniejsza noc sylwestrowa od lat – mówi Marcin Prusak, rzecznik słupskiego szpitala.
Na SOR zgłosił się tylko jeden pacjent, ale jego wizyta nie była związana z wypadkiem po użyciu fajerwerków.
Wieczorem 31 grudnia na ulicach miasta nie było wielu przechodniów, jednak sztuczne ognie wystrzeliwały w niebo często i gęsto. Prawdopodobnie większość słupszczan fajerwerki odpalała na podwórkach kamienic i w prywatnych ogródkach.
Czy i ile wystawionych zostało mandatów za niestosowanie się do panujących obostrzeń jeszcze nie wiadomo. Policja informację o statystykach z sylwestrowej nocy poda po weekendzie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie