Przeszłość rowerowa Słupska, Ustki i okolic [FELIETON ROWEROWY, ZDJĘCIA]

Ireneusz Wojtkiewicz
Cykliści lądowi i powietrzny na improwizowanej widokówce Starego Rynku z okresu międzywojennego ze zbiorów Ireneusza Wojtkiewicza
W takiej oto roli wystąpiłem już przed świętami dzieląc się wiadomościami wyszperanymi w wydawnictwach turystycznych i historycznych. To wszystko w celu min. zaplanowania sobie wypadów rowerowych na czas, gdy aura i restrykcje pandemiczne nie będą tak paskudne jak obecnie. Ale póki co, jak zapewniają mnie znajomi cykliści, rozbudziłem i podsyciłem ciekawość przeszłością rowerową Słupska, Ustki i okolic. Chcą, abym jeszcze poszperał w archiwaliach, ale takich z rowerami, co niniejszym czynię, chociaż wolałbym trochę pojeździć.

Najstarsze zdjęcia rowerowe, do jakich udało się dotrzeć w archiwaliach Słupska i Ustki, pochodzą z początku XX wieku. To już czasy upowszechnienia kolejnej nowości technicznej, polegającej na zastosowaniu przekładni łańcuchowej do napędu tylnego koła, a co było przedtem piszemy w ramce obok. Nie wyglądało na to, aby wspomniane miasta przeżyły inwazję ówczesnych jednośladów, ale się udało znaleźć zdjęcia z przynajmniej kilkoma cyklistami. Najwięcej, bo po trzech i czterech na obrazach Słupska i Ustki.

Na starej słupskiej pocztówce z graficznymi improwizacjami humorystycznymi, pochodzącej prawdopodobnie z przełomu pierwszych dwóch dekad minionego wieku, widać cyklistę podwieszonego do sterowca. Pewnie któregoś z wojskowych Zeppelinów, które bazowały nieopodal Słupska. Obraz wypełniają cykliści naziemni – kobieta i kominiarz na rowerach. Wszystko z życzeniami, jak można się domyślić, pomyślności w przyszłości.

Z kolei na starej fotografii z Ustki wypatrzyliśmy o dziwo najwięcej cyklistów. Widać ich czterech na Hitlerstrasse, jak w latach 30. minionego wieku nazywano dzisiejszą ul. Marynarki Polskiej, w pobliżu skrzyżowania z ul. Czerwonych Kosynierów. W tamtym czasie Ustka była, jak wspomina Marcin Barnowski w przewodniku swego autorstwa pt. „Twierdza Ustka”, wojskowym miasteczkiem. Terytorialne jednak rozległym, po obu stronach portu, wymagającym dojazdów, więc rowery musiały być wtedy podstawowym środkiem lokomocji.

Do centrum Słupska przywodzą ponownie fotografie z cyklistami, a szczególnie ta wykonana w 1912 r. przed posesją mieszkalno – usługową dawnej Paradiestrasse 16, obecnie ul. Bema. Ta fotka zainspirowała zresztą do szperania w naszym archiwum fotograficznym, co okazało dość pracochłonne Jak podaje albumowa publikacja „Słupsk w dokumencie archiwalnym”, autorstwa Artura Sikorskiego, Krzysztofa Skrzypca i Tomasza Urbaniaka, obiekt ten rozebrano w 1960 r., a więc nie podzielił losu prawie całego centrum miasta, które w marcu 1945 r. spaliła Armia Radziecka.

To, co ocalało, mamy na zdjęciach z cyklistami z czasów przed- i powojennych. To min. ciekawy wizerunek ul. Jedności Narodowej, widziany ze obecnego Ronda Solidarności. Kilka zdjęć z początków minionego stulecia ukazuje rowerzystów na tle XIV-wiecznej Bramy Młyńskiej. Też wypalonej i zniszczonej w 1945 roku, ale odbudowanej i zagospodarowanej na muzealną pracownię konserwacji zabytków. Jeszcze bez sąsiedztwa Spichlerza Richtera z 1780 roku, który wraz z cyklistami został uwieczniony na początku zeszłego wieku. Znajdował się wtedy na rogu obecnych ulic Wolności i Kopernika, zanim w 1998 r. w został przeniesiony na Rynek Rybacki i otwarto tu popularną w mieście herbaciarnię.
I tak zrobił się najbardziej zabytkowy zakątek Słupska, a różnice między tym co było a jest widać z rowerowego siodełka. Szkoda, że ten zakątek jest jakby wykluczony z sieci dróg
pieszo – rowerowych na prawobrzeżnej części Słupi w obrębie śródmieścia. Zajrzymy tam w następnym odcinku, poświęconym min. czasom, kiedy wojna i wojsko miały związek z rowerami.

Warto wiedzieć

Dzieje roweru, który ma już za sobą 200 lat technicznej ewolucji, wcale nie są tak przejrzyste i proste jak konstrukcja tego pojazdu. Jest wprawdzie uznany za XIX-wieczny wynalazek, który był i wciąż jest udoskonalany, ale jego autorstwo przypisywano Leonardowi da Vinci, który już w 1493 roku miał zaprojektować dwukołowy jednoślad z obrotową kierownicą, pedałami i łańcuchem. Inny mit wieści, że to wynalazcą pierwszego jednośladu z pedałami przymocowanymi do przedniej osi jest Rosjanin Jefim Artamonow, który w 1801 roku przejechał tym pojazdem ponad 2200 km aby dotrzeć na koronację cara Aleksandra I. Natomiast udokumentowanym historycznie przodkiem roweru była maszyna do biegania, która zadebiutowała pod koniec XVIII wieku w Paryżu jako wynalazek autorstwa francuskiego hrabiego Mede de Sivrack`a. Do dziś ta konstrukcja jest wykorzystywana do produkcji dziecięcych rowerków do biegania. Natomiast w 1817 roku ten pojazd, zaprojektowany i zbudowany przez niemieckiego barona Karla von Driasa, zadebiutował jako rower – wynalazek mający już skrętną kierownicę i pedały do napędu przedniego koła. Napęd łańcuchowy zastosowano dopiero ok. 1880 roku.

Bądź na bieżąco i obserwuj:

Podwyżki cen najwyższe w Polsce

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Brakuje jacka

Dodaj ogłoszenie