Wybierz region

Wybierz miasto

    Materiały ze słowem kluczowym "

    Felieton rowerowy

    " w mieście Słupsk.
    • Własny rower nad miejskim. Felieton Ireneusza Wojtkiewicza

      W kolarstwie amatorskim miało być bajecznie użytecznie, ale tak się nie stanie, bo rower miejski w Słupsku nie ruszy. Trzy lata zeszły na próbach wdrażania tego systemu indywidualnej komunikacji. Przyszły, czyli czwarty rok jej uruchamiania też skazany na niepowodzenie. Póki co, wyszło na korzyść roweru własnego, a nie pożyczonego, co też widać na słupskich ulicach. Widać też, jak bardzo własny jednoślad zyskał na popularności, chociaż warunki jego użytkowania pozostawiają wiele do życzenia.

    • Jakie picie, taka jazda. Felieton rowerowy Ireneusza Wojtkiewicza

      Nie pamiętam maja gorszego od tegorocznego. Prawie cały miesiąc lało, wiało i ziębiło. Poza jedną niedzielą na koniec pierwszej dekady, kiedy nieźle przygrzało. Sięgnęliśmy więc po napoje, zgodnie z podaną w tytule poradą. Mało który rower nie ma na wyposażeniu bidonu czy innego naczynia z napojem, dzięki któremu nie odwodnimy się podczas dłuższej, pozamiejskiej wyprawy. A co i jak się wozi w tym bidonie, to już całkiem inna sprawa.

    • Cyklista zamas(ecz)kowany. Felieton rowerowy Ireneusza Wojtkiewicza

      W takiej oto podwójnej roli wyruszam na peryferie Słupska zobaczyć, co nowego i jak spełnianie obowiązujących wymagań sanitarnych podczas wysiłku fizycznego na świeżym powietrzu służy zdrowiu. Dlatego wybrałem trasy wymagające pokonywania rowerem podjazdów, wertepów na polach i w lasach. Nie ukrywam, że psioczyłem na apteczne kneble na nosie i ustach, ale nie wszędzie były i są konieczne.

    • Rowerowo się zrobiło. Felieton rowerowy Ireneusza Wojtkiewicza

      Po zastoju, podyktowanym rygorami epidemicznymi, odżyła w Słupsku i okolicach komunikacja rowerowa. Rekreacyjna, sportowa i ta codziennego użytku, w których własny rower panuje jako niepubliczny ale najbardziej higieniczny środek lokomocji. Rowerowo się zrobiło jak mało kiedy na wiosnę. Co ciekawe, widać więcej rowerzystek niż rowerzystów. Na przykład na Zatorzu, gdzie mnie też poniosło aby zobaczyć, co się dzieje w robotach drogowych i jak się one mają do wymagań współczesnej cyklistyki.

    • Zadbać i jechać! Felieton rowerowy Ireneusza Wojtkiewicza

      O tej porze roku zwykle robimy pozimowy przegląd i rozruch, ale tym razem inaczej. Bo zimy nie było i gdyby nie ta wirusowa zaraza, wymuszająca postój, jazda rowerowa byłaby non stop bez względu na pory roku. A kto nie pedałował, jak decydenci chcieli, czy pedałował wbrew zakazom, usłyszał wreszcie sygnał jak w tytule. Wobec tego wpraszamy się do słupskiego serwisu Kawisbike, żeby było fachowo naocznie i odręcznie, a nie zdalnie i na „e” - zamiast „hej”.

    • Siedzi się, ale jedzie. Felieton rowerowy [ZDJĘCIA]

      Tak teraz mamy, że z powodów epidemicznych siedzimy w domu, ale przynajmniej myślami gdzieś jedziemy rowerem. Daje znać o sobie... tyłek. Za pośrednictwem siodełka jest jednym z trzech punktów kontaktu z rowerem – oprócz dłoni na kierownicy i nóg na pedałach. Boli od siodełka, gdy się forsujemy jazdą i nie bardzo dbamy o dobór i regulację siodełka. Dokucza też, gdy długo nie jeździmy, bo pupę inne siedziska uwierają. I tak to jest, co podsumował sławny aktor kanadyjski Leslie Nielsen: Prawda boli. Może nie aż tak, jakby wskoczyć na rower bez siodełka, ale boli.

    • Z duszą na ramie(niu), cz. I. Felieton rowerowy [ZDJĘCIA]

      Od kolegów rowerzystów mam propozycję nie do odrzucenia. To azymut na rogatki wjazdowo - wyjazdowe Słupska oraz związane z nimi ciągi komunikacyjne. Na pierwszy objazd wybieram trasę pomiędzy granicami administracyjnymi miasta a gminami Kobylnica i Słupsk. Najłatwiej i najbezpieczniej przejechać się szlakami rowerowymi na ringu w ciągu Drogi Krajowej nr 21, ale chodzi o starszy, wciąż bardzo ruchliwy przebieg DK21 przez centrum Słupska. Zaniedbany na krańcach, dlatego jazda jest jak w tytule.

    • W kierunku Krępy i Łosina. Felieton rowerowy [ZDJĘCIA]

      Taką trasę wytyczyli mi Czytelnicy ostatnich felietonów, zmartwieni pogarszającym się stanem miejsko – podmiejskich tras rowerowych oraz zbyt małym nakładami w ich zagospodarowanie turystyczno – rekreacyjne. Wiosna tuż tuż, płazów migracja zaraz się zacznie, a w kwestii poprawy warunków obcowania z naturą nic się nie rusza.

    • Felieton rowerowy. Skandynawia podmiejska

      Nasuwa się taka nazwa dla podmiejskiego, kilkusethektarowego obszaru poprzecinanego ulicami Duńską, Norweską, Szwedzką, Estońską, Litewską, Łotewską i Fińską. Rdzenna Skandynawia to wprawdzie Dania, Norwegia i Szwecja, ale często też sąsiednie kraje są przypisywane do Półwyspu Skandynawskiego. Tak więc ogarniamy wszystko razem, co w podmiejskich warunkach obwiedzione jest ulicami Kaszubską, Owocową i Miejską oraz terenami powojskowymi na zachód od Redzikowa. Inaczej mówiąc to pogranicze miasta i gminy Słupsk obejmujące części dzielnicy Ryczewo i pobliskich Siemianic.

    • Felieton rowerowy. Jazda na czas miniony (III)

      Miałem tę jazdę skończyć na drugim a nie trzecim odcinku, ale aktywni cykliści zachęcili, abym jeszcze pojeździł ok. 13-kilometrową trasą Słupsk – Ustka w ciągu Drogi Krajowej nr 21 i zobaczył, co z jej przebudową. Bo mijają lata, kolejne terminy i zanosi się na to, że realizacja tej inwestycji potrwa znacznie dłużej niż przebudowa niegdysiejszego gościńca na państwową drogę utwardzoną, która dwa wieki temu połączyła Słupsk z Ustką. Nie do wiary, ale takie są fakty.

    • Felieton rowerowy. Choinkowo - rowerowo [zdjęcia]

      Mamy opady atmosferyczne i cenowe w sprzęcie. Takie oto są skutki zamieszania w aurze, gdy w zimie nie ma zimy, a jesienią jest wiosennie. Być może majówki zaczną się pod koniec lutego, jak w zeszłym roku. Ale zwyczajowo jest choinkowo – rowerowo, warto więc dać się zaskoczyć posezonowym opadom cenowym w sprzęcie turystyczno – sportowym. Mniemam tak przymierzając polarowe headband (szalo – opaskę od szyi po oczy) oraz czapkę nauszną. Razem za kilkanaście, a nie kilkaset złotych jakich życzą sobie tak zwani profesjonaliści od przyodziewku do uprawiania aktywnych form wypoczynku.

      Więcej na temat: słupsk
    • Felieton rowerowy. Znać po liczbie dymów

      Posiłkując się rowerem, wynalazkiem sprzed wieku, zaglądamy w jeszcze bardziej odległą przeszłość, kiedy na podstawie liczby dymów unoszących się nad domostwami szacowano liczbę ludności. Jak to funkcjonowało, piszemy w ramce obok. Obecnie też się inwentaryzuje dymy, ale w celu określenia stanu zanieczyszczenia powietrza i wyeliminowania kopciuchów. Zdaniem niektórych oficjeli, mieszkamy w mieście mającym najczyściejsze w kraju powietrze. Jednakże nasze przejażdżki rowerowe nakazują, aby nie zachłystywać się ani atmosferą, ani pochlebstwami.

      Więcej na temat: ireneusz wojtkiewicz
    reklama