Wybierz region

Wybierz miasto

    Materiały ze słowem kluczowym "

    Felieton rowerowy ireneusz wojtkiewicz

    " w mieście Słupsk.
    • Własny rower nad miejskim. Felieton Ireneusza Wojtkiewicza

      W kolarstwie amatorskim miało być bajecznie użytecznie, ale tak się nie stanie, bo rower miejski w Słupsku nie ruszy. Trzy lata zeszły na próbach wdrażania tego systemu indywidualnej komunikacji. Przyszły, czyli czwarty rok jej uruchamiania też skazany na niepowodzenie. Póki co, wyszło na korzyść roweru własnego, a nie pożyczonego, co też widać na słupskich ulicach. Widać też, jak bardzo własny jednoślad zyskał na popularności, chociaż warunki jego użytkowania pozostawiają wiele do życzenia.

    • Ciąg na Bierkowo. Felieton rowerowy Ireneusza Wojtkiewicza

      Bez najmniejszego oporu i mimo zlecenia „zostań w domu”, wyświetlanego na monitorze jakości powietrza przy słupskim ratuszu, podążyłem za rowerzystami mającymi ciąg na Bierkowo. Na to się zanosiło już kilka tygodni temu, ale zeszłej niedzieli przygrzało 22 – 24 stopniami C, więc potrzeba bycia na świeżym powietrzu była wybuchowa. Gwar i zapachy grillowania dochodziły z ogrodów działkowych, rojno było na szlakach turystycznych, gdzie dopisały nawet kumoszki – rowerzystki.

    • Z duszą na ramie(niu), cz. III Felieton rowerowy [ZDJĘCIA]

      Jak wyjaśnia policja: pojedynczo można poruszać się rekreacyjnie po ścieżkach rowerowych. Zły czas, który przypada na trzeci z kolei wypad – po objechaniu rowerem i wcześniejszym zrelacjonowaniu przebiegu przez centrum miasta dróg krajowych nr 6 i 21 – ma dwie terapeutyczne pauzy. To zauważone z siodełka widoki znad Słupi i na rogatkach dróg w kierunku Głobina i Krępy. Na prawobrzeżu rzeki zakwitły dywany żonkili, chociaż pierwszy dzień wiosny poprzedziła mroźna noc. Pod Głobinem widać już zaawansowaną budowę drogi ze ścieżką rowerową w kierunku Redzikowa.

    • Z duszą na ramie(niu), cz. II. Felieton rowerowy [ZDJĘCIA]

      Mimo wirusowej zarazy nie odpuszczam sobie zapowiedzianego tydzień temu kilkuetapowego, rowerowego objazdu rogatek wlotowo – wylotowych miasta.

    Może zainteresuje Ciebie również:

    • Z duszą na ramie(niu), cz. IV. Felieton rowerowy [ZDJĘCIA]

      Z powodu ograniczeń epidemicznych czwarta i ostatnia część tego solowego a nie grupowego przejazdu po rogatkach miasta przypadła tylko w minioną sobotę. Trąciła wiosenną normalnością, do której bardzo już tęsknimy. Takie pragnienie mieliśmy już na poprzednich, wcześniej opisanych odcinkach przejazdów z duszą na ramie(niu), pomiędzy wlotowo – wylotowymi krańcami DK6, DK21, DW210 i drogi powiatowej do Krępy. Tym razem trasa przebiegała takim słupskim winklem od Drogi Wojewódzkiej nr 213 do drogi powiatowej w kierunku Jarosławca.

    • Z duszą na ramie(niu), cz. I. Felieton rowerowy [ZDJĘCIA]

      Od kolegów rowerzystów mam propozycję nie do odrzucenia. To azymut na rogatki wjazdowo - wyjazdowe Słupska oraz związane z nimi ciągi komunikacyjne. Na pierwszy objazd wybieram trasę pomiędzy granicami administracyjnymi miasta a gminami Kobylnica i Słupsk. Najłatwiej i najbezpieczniej przejechać się szlakami rowerowymi na ringu w ciągu Drogi Krajowej nr 21, ale chodzi o starszy, wciąż bardzo ruchliwy przebieg DK21 przez centrum Słupska. Zaniedbany na krańcach, dlatego jazda jest jak w tytule.

    • Felieton rowerowy. Siema, bo ściema (II) [zdjęcia]

      Zgodnie z zapowiedzią sprzed długiego, listopadowego weekendu wracamy na szlaki pieszo – rowerowe prawobrzeża Słupi o zmierzchu. Tam, gdzie o tej porze roku chce się zrelaksować i poprawić kondycję. Gdzie zawarte w tytule pozdrowienie i przestroga są konieczne, wszak urzędowa gadanina o dokonaniach w infrastrukturze komunikacyjnej i zaniedbania w tym zakresie działają jak piach na zębatkach tandemu.

    • Rowerowo się zrobiło. Felieton rowerowy Ireneusza Wojtkiewicza

      Po zastoju, podyktowanym rygorami epidemicznymi, odżyła w Słupsku i okolicach komunikacja rowerowa. Rekreacyjna, sportowa i ta codziennego użytku, w których własny rower panuje jako niepubliczny ale najbardziej higieniczny środek lokomocji. Rowerowo się zrobiło jak mało kiedy na wiosnę. Co ciekawe, widać więcej rowerzystek niż rowerzystów. Na przykład na Zatorzu, gdzie mnie też poniosło aby zobaczyć, co się dzieje w robotach drogowych i jak się one mają do wymagań współczesnej cyklistyki.

    reklama