Wybierz region

Wybierz miasto

    Materiały ze słowem kluczowym "

    Ireneusz Wojtkiewicz

    " w mieście Słupsk.
    • Wracamy do 1973. Na pierwszych wyścigach rowerkowych Głosu

      47 lat temu lało, grzmiało, ale 350 młodych kolarzy się ścigało.

    • Własny rower nad miejskim. Felieton Ireneusza Wojtkiewicza

      W kolarstwie amatorskim miało być bajecznie użytecznie, ale tak się nie stanie, bo rower miejski w Słupsku nie ruszy. Trzy lata zeszły na próbach wdrażania tego systemu indywidualnej komunikacji. Przyszły, czyli czwarty rok jej uruchamiania też skazany na niepowodzenie. Póki co, wyszło na korzyść roweru własnego, a nie pożyczonego, co też widać na słupskich ulicach. Widać też, jak bardzo własny jednoślad zyskał na popularności, chociaż warunki jego użytkowania pozostawiają wiele do życzenia.

    • Historia kina Milenium w Słupsku. Poznaj dzieje legendarnego obiektu

      Początek i koniec tego największego przybytku dziesiątej muzy w Słupsku paradoksalnie łączy „Zerwany most” - film Jerzego Passendorfera, zagrany jako pierwszy i ostatni w 47-letnich dziejach kina „Milenium”.

    • Jakie picie, taka jazda. Felieton rowerowy Ireneusza Wojtkiewicza

      Nie pamiętam maja gorszego od tegorocznego. Prawie cały miesiąc lało, wiało i ziębiło. Poza jedną niedzielą na koniec pierwszej dekady, kiedy nieźle przygrzało. Sięgnęliśmy więc po napoje, zgodnie z podaną w tytule poradą. Mało który rower nie ma na wyposażeniu bidonu czy innego naczynia z napojem, dzięki któremu nie odwodnimy się podczas dłuższej, pozamiejskiej wyprawy. A co i jak się wozi w tym bidonie, to już całkiem inna sprawa.

    • Ciąg na Bierkowo. Felieton rowerowy Ireneusza Wojtkiewicza

      Bez najmniejszego oporu i mimo zlecenia „zostań w domu”, wyświetlanego na monitorze jakości powietrza przy słupskim ratuszu, podążyłem za rowerzystami mającymi ciąg na Bierkowo. Na to się zanosiło już kilka tygodni temu, ale zeszłej niedzieli przygrzało 22 – 24 stopniami C, więc potrzeba bycia na świeżym powietrzu była wybuchowa. Gwar i zapachy grillowania dochodziły z ogrodów działkowych, rojno było na szlakach turystycznych, gdzie dopisały nawet kumoszki – rowerzystki.

    • Cyklista zamas(ecz)kowany. Felieton rowerowy Ireneusza Wojtkiewicza

      W takiej oto podwójnej roli wyruszam na peryferie Słupska zobaczyć, co nowego i jak spełnianie obowiązujących wymagań sanitarnych podczas wysiłku fizycznego na świeżym powietrzu służy zdrowiu. Dlatego wybrałem trasy wymagające pokonywania rowerem podjazdów, wertepów na polach i w lasach. Nie ukrywam, że psioczyłem na apteczne kneble na nosie i ustach, ale nie wszędzie były i są konieczne.

    • Rowerowo się zrobiło. Felieton rowerowy Ireneusza Wojtkiewicza

      Po zastoju, podyktowanym rygorami epidemicznymi, odżyła w Słupsku i okolicach komunikacja rowerowa. Rekreacyjna, sportowa i ta codziennego użytku, w których własny rower panuje jako niepubliczny ale najbardziej higieniczny środek lokomocji. Rowerowo się zrobiło jak mało kiedy na wiosnę. Co ciekawe, widać więcej rowerzystek niż rowerzystów. Na przykład na Zatorzu, gdzie mnie też poniosło aby zobaczyć, co się dzieje w robotach drogowych i jak się one mają do wymagań współczesnej cyklistyki.

    • Zadbać i jechać! Felieton rowerowy Ireneusza Wojtkiewicza

      O tej porze roku zwykle robimy pozimowy przegląd i rozruch, ale tym razem inaczej. Bo zimy nie było i gdyby nie ta wirusowa zaraza, wymuszająca postój, jazda rowerowa byłaby non stop bez względu na pory roku. A kto nie pedałował, jak decydenci chcieli, czy pedałował wbrew zakazom, usłyszał wreszcie sygnał jak w tytule. Wobec tego wpraszamy się do słupskiego serwisu Kawisbike, żeby było fachowo naocznie i odręcznie, a nie zdalnie i na „e” - zamiast „hej”.

    • Z duszą na ramie(niu), cz. IV. Felieton rowerowy [ZDJĘCIA]

      Z powodu ograniczeń epidemicznych czwarta i ostatnia część tego solowego a nie grupowego przejazdu po rogatkach miasta przypadła tylko w minioną sobotę. Trąciła wiosenną normalnością, do której bardzo już tęsknimy. Takie pragnienie mieliśmy już na poprzednich, wcześniej opisanych odcinkach przejazdów z duszą na ramie(niu), pomiędzy wlotowo – wylotowymi krańcami DK6, DK21, DW210 i drogi powiatowej do Krępy. Tym razem trasa przebiegała takim słupskim winklem od Drogi Wojewódzkiej nr 213 do drogi powiatowej w kierunku Jarosławca.

    • Siedzi się, ale jedzie. Felieton rowerowy [ZDJĘCIA]

      Tak teraz mamy, że z powodów epidemicznych siedzimy w domu, ale przynajmniej myślami gdzieś jedziemy rowerem. Daje znać o sobie... tyłek. Za pośrednictwem siodełka jest jednym z trzech punktów kontaktu z rowerem – oprócz dłoni na kierownicy i nóg na pedałach. Boli od siodełka, gdy się forsujemy jazdą i nie bardzo dbamy o dobór i regulację siodełka. Dokucza też, gdy długo nie jeździmy, bo pupę inne siedziska uwierają. I tak to jest, co podsumował sławny aktor kanadyjski Leslie Nielsen: Prawda boli. Może nie aż tak, jakby wskoczyć na rower bez siodełka, ale boli.

    • Tylko u nas markety po „erdecie”. Chichot historii w kolejce po 45 latach

      Czy słyszę chichot historii? - ironicznie zagaduje niemłody kolejkowicz na końcu klienteli. Otacza ona rozległy, trzykondygnacyjny pawilon z marketami chińskim i Lidla przy ul. Kopernika w centrum Słupska. Kolejka jest wydłużona odstępami wymaganymi na czas epidemii. Tu się stoi teraz po artykuły spożywcze, a nie po wszystko jak kiedyś w dobie późnego Gierka, gdy klientela szturmowała nowo otwierany „erdet”, czyli Rolniczy Dom Towarowy. Jednak z tym chichotem coś jest na rzeczy, wszak wywołują go dzieje tego niespełna półwiecznego obiektu handlowego.

    • Z duszą na ramie(niu), cz. III Felieton rowerowy [ZDJĘCIA]

      Jak wyjaśnia policja: pojedynczo można poruszać się rekreacyjnie po ścieżkach rowerowych. Zły czas, który przypada na trzeci z kolei wypad – po objechaniu rowerem i wcześniejszym zrelacjonowaniu przebiegu przez centrum miasta dróg krajowych nr 6 i 21 – ma dwie terapeutyczne pauzy. To zauważone z siodełka widoki znad Słupi i na rogatkach dróg w kierunku Głobina i Krępy. Na prawobrzeżu rzeki zakwitły dywany żonkili, chociaż pierwszy dzień wiosny poprzedziła mroźna noc. Pod Głobinem widać już zaawansowaną budowę drogi ze ścieżką rowerową w kierunku Redzikowa.

    reklama