Zima w Słupsku niestraszna rowerzystom? Tak było w weekend [FELIETON ROWEROWY]

Ireneusz Wojtkiewicz
Kto w ostatni weekend wskoczył na rower lekko nie miał, ale za to oglądanie zimowego pejzażu Parku Kultury i Wypoczynku nad Słupią było przyjemnością Ireneusz Wojtkiewicz
Ci heca z tym Celsjuszem. To tylko fragment utworu zaczynającego się słowami: Ale zimno, ale mróz… Kiedyś jego sławny wykonawca Jarema Stępowski nas tym bawił, teraz aura swymi anomaliami wytrąca z równowagi. Tak było w miniony weekend, gdy zima nagle nasłała te swoje atrybuty. Aby nie psioczyć i nie kląć trzeba było sobie zanucić cytowany kawałek. A było z czym się zmagać, bo takiej zimy w strefie nadmorskiej nie było od lat, więc zwyczajnie odwykliśmy od tej pory roku.

Rower, jak radzą doświadczeni cykliści, powinien być sprawny i dyżurny na okrągło. Jak go trzymać w ciągłej dyspozycji, piszemy też w ramce obok. Dodajmy, że przydadzą się błotniki, zwłaszcza na mokrym ściegu, który lepi się do opon. Odpadając z gum czy pryskając spod kół sypie po twarzy, plecach i nogach. Może być z domieszką piachu, soli czy innych substancji eliminujących śliskość nawierzchni, czyli pożyteczne niekoniecznie jest przyjemne. Trzeba też pamiętać o oświetleniu roweru, bo chociaż dnia przybywa to zmierzcha już popołudniem. Kto ma zacięcie do rajdowania na śliskich drogach powinien zaopatrzyć się w ogumienie z kolcami na ewentualną wymianę.

Zima w Słupsku niestraszna rowerzystom? Tak było w weekend [...

Jak zauważyłem i odczułem podczas minionej, prawdziwie zimowej soboty i niedzieli, rozkwitło saneczkarstwo, a kolarstwo raczej zwiędło. Rowerami posłużyli się ci którzy musieli oraz amatorzy jazdy krosowej i nieliczni cykliści rekreacyjni. Czekanie na spotkania z rowerzystami czy mijanki na miejskich i podmiejskich trasach groziło wychłodzeniem. Tak mi się przytrafiło w sobotnie popołudnie na trasie rowerowej wiodącej ul. Kołłątaja przez wiadukt do al. 3 Maja. Ślady tylko dwóch rowerów, w tym pewnie mojego. Żadnego odśnieżania tu i gdzie indziej wtedy nie było. Przypominał się inny kawałek cytowanego na wstępie utworu: (...) mnie paluszki czucie tracą w taki ziąb!

Coś jest ma rzeczy, wszak do najbardziej narażonych na wychłodzenie części ciała należą kolana, stopy, ręce i głowa. Doświadczeni cykliści uściślają: najszybciej marzną wszystkie koniuszki ciała. Ich ochrona to sztuka doboru odzieży, obuwia, rękawic i nakryć głowy. Warto się kierować danymi dotyczącymi unikania dyskomfortu termicznego, który np. w przypadku nóg zaleca stosowanie ocieplaczy już przy temperaturze otoczenia +10 stopni C i niższej, a rąk – od + 5 stopni i niższej. Przy czym im rękawice pięciopalcowe dobrze zastąpić dwu- lub trzy-palcowymi, co sprzyja ich wzajemnemu ogrzewaniu.

Szczególnej ochrony wymaga głowa, bez kasku nie powinniśmy się wybierać na oblodzone czy ośnieżone trasy. W temperaturach poniżej 0 stopni C warto zakładać pod kask
szalo-kominiarkę z maseczką, czyli chronić się zarówno przed zimnem jak i zarażeniem się bakteriami. Przy temperaturze poniżej – 6 stopni C, czego sam doświadczyłem, na maseczce pojawią się lodowe sopelki. To skutki skraplania pary z wydychanego powietrza, z czym wiąże konieczność częstego prania i odkażania tego rowerowego przyodziewku w dobie pandemii. Tych higienicznych zabiegów nie unikniemy także po jazdach w temperaturach powyżej 0 stopni C, gdy szalo-kominiarki można zastąpić cienką chustą.

Twardzi cykliści uważają, że nie ma złej pogody na rower. Inaczej to ujmuje poradnik zimowej jazdy w kilku zakresach temperaturowych. Od plus 10 stopni C do zera zalecane używanie odzieży termoaktywnej; poniżej zera do minus 10 stopni wskazane stosowanie markowych, wielowarstwowych ubiorów typowo zimowych; od minus 10 do minus 20 stopni dla zahartowanych i profesjonalnie opatulonych; poniżej minus 20 stopni C – lepiej siedzieć w domu.

I znowu Jarema Stępowski śpiewając uprzedza: już Celsjusz przy dwudziestu, oj takie życie, taki los, to będzie dłuższy przestój.

Warto wiedzieć

Bez względu na to, czy w zimie zamierzamy stać czy jechać, nasz jednoślad wymaga pewnej troski dla przedłużenia jego użyteczności. Po pierwsze umycia i wyczyszczenia po jesiennych jazdach gdy nierzadko błotem chlapało. Po drugie przejrzenia układu

napędowego – łańcucha, zębatek przekładni korbowej oraz kasetowej. Łańcuchowi na pewno przyda się kąpiel w benzynie ekstrakcyjnej, a w roli wanienki dobrze się spisze półtoralitrowa, plastikowa butelka z zakrętką po naturalnej wodzie mineralnej. Po tej kąpieli robimy łańcuchowi natrysk specjalną oliwką lub preparatem, a nadmiar tych smarowideł usuwamy szmatką. W podobny sposób postępujemy z zębatkami korzystając z zestawu specjalnych szczotek. Po trzecie sprawdzamy i w razie potrzeby usuwamy nadmierne luzy na piastach kół, mocowaniu kolumny kierownicy i pedałów. Po czwarte sprawdzić skuteczność hamulców, oczyścić klucki hamulcowe, zadbać o stan ogumienia – w razie potrzebny dopompować, co zapobiega odkształcaniu gum. Po piąte przechowywać rower w suchym pomieszczeniu, najlepiej w pozycji wiszącej i tak, by w każdej chwili był do użytku.

Bądź na bieżąco i obserwuj:

Podwyżki cen. Gdzie największe? W Polsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie