Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Trefl Sopot przegrał "wygrany" mecz derbowy w Słupsku. Hala Gryfia poniosła Czarnych do drugiego zwycięstwa w tym sezonie

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Sopocianie po raz drugi w sezonie dali się zaskoczyć ekipie Czarnych Słupsk
Sopocianie po raz drugi w sezonie dali się zaskoczyć ekipie Czarnych Słupsk Jakub Steinborn
Koszykarze sopockiego Trefla nie odnotowali szóstej z rzędu wygranej. W sobotę, 3 lutego 2024 roku przez trzy kwarty mieli pomysł na wzięcie rewanżu na zespole Iconu Sea Czarnych Słupsk. Zacięli się jednak w decydującej odsłonie derbów Pomorza i niepyszni musieli opuszczać halę Gryfia. Czarni po raz kolejny pokazali wielki charakter. Tym razem wygrali 74:65.

Icon Sea Czarni Słupsk - Trefl Sopot 3.02.2024

Dwa tysiące widzów w hali Gryfia przeżywało mocno drugie w sezonie 2023/2024 koszykarskie derby Pomorza. Zespół Iconu Sea Czarnych Słupsk dał się zaskoczyć na początku sobotniego spotkania Treflowi Sopot. Ekipa trenera Żana Tabaka przez trzy kwarty miała wiele pod kontrolą, powiększając przewagę nad zespołem Mantasa Cesnauskisa.

Żółto-czarni na czwartą cześć derbowego spotkania wychodzili prowadząc 60:49 i wydawało się, że nic już ich nie może zaskoczyć. To było jednak mylne przeświadczenie. Gospodarze wyszli na boisko rządni punktów. Udowodnili to, wygrywając początek decydującej kwarty 10:0! Na siedem i pół minuty przed końcową syreną wskazanie przyszłego zwycięzcy było więc niemożliwe. Stan 59:60 utrzymywał się przez dwie minuty! W tym czasie zawodnicy obu drużyn mylili się w sytuacjach rzutowych lub faulowali. Impas przełamał Donatas Sabeckis, który w końcu trafił i Czarni wyszli na prowadzenie 61:60. Słupszczanie prowadzili więc w tej partii 12:0!

Nie ma nic lepszego w koszykówce, niż nerwowa końcówka meczu. To ciśnienie rośnie, jeśli mowa o derbach. Tak właśnie było w hali w Słupsku, gdzie już później nikomu nie udawało się odskoczyć. Presję wytrzymywali Michał Michalak oraz wspomniany Sabeckis, którzy dokładali ważne punkty. Obie drużyny miały ogromne kłopoty z rzutami zza łuku. Im bliżej kosza, tym było więc ciekawiej. Po piorunującej kwarcie, wygranej 25:5, słupszczanie wygrali ostatecznie 74:65 całe spotkanie.

- Dwie nasze ostatnie przegrane miały ten sam scenariusz. W obu przypadkach uzyskiwaliśmy prowadzenie 10-15 punktami. Podobieństwo jest takie, że przestawaliśmy zdobywać punkty, a na dodatek przestaliśmy grać w obronie. Nie wiem, jaki jest rekord rzutów wolnych w PLK, ale myślę, że dzisiaj było blisko (Czarni wykonywali 43, a Trefl 12 rzutów osobistych - przyp.). Dopóki sędziowie i cała liga nie będzie karać floppingu, czyli wymuszania fauli, co jest rakiem koszykówki, to takie mecze będą się powtarzać - przyznał po przegranym spotkaniu Żan Tabak, chorwacki trener Trefla. I dodał: - Przegraliśmy, bo przestaliśmy grać w obronie. Ja też popełniłem błąd w selekcji zawodników na ostatnie minuty tego spotkania.

- W ostatniej kwarcie przegraliśmy 20 punktami, a do tego momentu mecz kontrolowaliśmy. Swoją drogą, można też zobaczyć, że różnica w osobistych była kolosalna - krótko ocenił nieudane derby Jarosław Zyskowski, zawodnik Trefla.

- To był niesamowity mecz. Przypomniała mi się stara Gryfia, kiedy po złych trzech kwartach wyrywaliśmy mecze. Z boku to wyglądało, że będzie ciężko wygrać, ale pokazaliśmy ogromny charakter, ogromne jaja. To było niesamowite, jak chłopacy walczyli. Duże brawa dla nich. Zmieniliśmy obronę w czwartej kwarcie. Zmienialiśmy na każdym piku. To poskutkowało, bo Trefl pogubił się całkowicie. Sopocianie nie widzieli, jak nas atakować. Przyspieszyliśmy grę i otworzyły się nam łatwe punkty. To coś niesamowitego, żeby wygrać z taką dobrą drużyną takim procentem z osobistych (58 procent - przyp.) i z trójkami (17 procent - przyp.), ale czasami nawet takie mecze są potrzebne. To zwycięstwo dało wiarę mojej drużynie, że w tej lidze możemy walczyć z każdym - mówił w emocjach Mantas Cesnauskis, trener Czarnych Słupsk.

- Chciałbym podziękować kibicom za niesamowity doping, bo to, co zrobili w drugiej połowie, było coś wspaniałego. Dzisiaj był to mecz dla koneserów, bo skutecznością ani jedna, ani druga drużyna nie grzeszyła. Liczy się jednak, że pomimo tych przeciwności, wyrwaliśmy to zwycięstwo, rzucaniem się po piłkę, jej wyrywaniem, skupieniem w obronie. Trefl postawił naprawdę twarde warunki, ale naprawdę cieszę się z tego zwycięstwa - dodał Bartosz Jankowski, rzucający obrońca Czarnych.

Ligowy bilans sopocian wynosi więc 13-6. Gonią nadal prowadzący od początku rozgrywek Anwil Włocławek. Z kolei słupszczanie mają bilans 10-10, który plasuje ich w środkowej części tabeli Orlenu Basketu Ligi.

Icon Sea Czarni Słupsk - Trefl Sopot 74:65 (12:19, 22:22, 15:19, 25:5)
Czarni:
Caffey 14 (2x3), Teague 9 (1), Michalak 14, Kohs 7, Griciunas 9 oraz Jankowski 4, Sabeckis 10, S. Wójcik 7

Trefl: Musiał 2, Best 13 (2), Varadi 7 (1), Zyskowski 14 (1), Groselle 3 oraz Scruggs 7, Barnes 8 (2), Witliński 2, Schenk 2, van Vliet 7 (1)

od 7 lat
Wideo

Marcin Nowak żużlowiec Texom Stali Rzeszów - 10. Sportowiec 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Trefl Sopot przegrał "wygrany" mecz derbowy w Słupsku. Hala Gryfia poniosła Czarnych do drugiego zwycięstwa w tym sezonie - Dziennik Bałtycki

Wróć na slupsk.naszemiasto.pl Nasze Miasto