Płazy, gady i noc Kupały. Felieton rowerowy Ireneusza Wojtkiewicza

Ireneusz Wojtkiewicz
Wjazd do Krępy Słupskiej od strony Płaszewka, znak wprawdzie nieprzepisowy ale bardzo wymowny
Wjazd do Krępy Słupskiej od strony Płaszewka, znak wprawdzie nieprzepisowy ale bardzo wymowny Ireneusz Wojtkiewicz
Dałem się nawlec na sznur cyklistów, który podczas poprzedniego weekendu oplótł Słupsk i okolice mocniej niż jakakolwiek inna komunikacja. Zaplanowane wcześniej bycie na osobności się nie udało. Mimo wszystko udał się wypad refleksyjny w kwestii płazów i gadów oraz przypominający, że nadchodzi Noc Kupały, którą nieraz celebrowałem w gronie rowerzystów.

Wiosenne migracje żab i ropuch pewnie nie są tak nasilone jak w ubiegłych latach. Bez większego trudu da się rowerem ominąć te stworzenia. Bardziej kłopotliwe, a czasem nawet niemożliwe jest wykonywanie takich uników podczas jazdy samochodem. Jazda slalomem często bywa nieskuteczna. Grono tych rozjechanych, przyziemny stworzeń, powiększają gady – żmije, węże, jaszczurki, niektóre przecięte kołami na pół albo całkowicie zmiażdżone.

CZYTAJ TEŻ

O takich przykrych widokach w regionie słupskim wspominam też w ramce obok. Trzeba być pełnym uznania dla ochroniarzy środowiska, którzy starają się zapobiegać drogowej rzezi płazów i gadów. To wielkie wyzwanie dla ochrony naturalnego środowiska, wszak nasz region - według danych Parku Krajobrazowego „Dolina Słupi” – zamieszkuje więcej niż połowa wszystkich 18 gatunków płazów występujących w całym kraju. Podczas wypraw rowerowych i nie tylko fajnie posłuchać rechotu żab i odgłosów kumaków, zobaczyć pluskające się traszki czy samce ropuch szarych przenoszone na grzbietach ich samic. Widać też niestety niską mobilność gadów na suchym gruncie. Mówi się, że kiedyś żaby zdążyły uciec przed furmanką, a dziś są zbyt wolne by same się ratować przed rozjechaniem.

CZYTAJ TEŻ

Wokół Słupska mamy istną krainę dzikich zwierząt. Chyba są bliżej siedlisk ludzkich, jakby mniej płochliwe. Zdaniem kwalifikowanych przyrodników, taki jest uboczny skutek pandemii. Ograniczyła nasze przebywanie na łonie przyrody, a tym samym ośmieliła dziką zwierzynę do wychodzenia z naturalnego ukrycia. Wiewiórki kukają zza drzew, dziki ryją gdzie chcą, żurawie też nie takie płochliwe jak kiedyś. Ale żal serce ściska na widok potrąconych przez auta saren czy lisów wzdłuż trasy rowerowej do Krępy Słupskiej. Biegnąca równolegle szosa zbyt często bywa miejscem popisów moto hołoty, która zabija wszystko co ma na swojej drodze.

CZYTAJ TEŻ

Noc Kupały, czyli letnie przesilenie przypadnie już w najbliższym weekendzie z 21 na 22 czerwca. Przez wiele lat była to okazja do sympatycznych spotkań rowerzystów słupskich i usteckich na stacyjce rowerowej w Poddąbiu. Tym razem tak nie będzie. To nadmorskie wczasowisko zaczyna letni sezon skażeniem miejscowego wodociągu bakteriami salmonelli oraz awariami. Skutki zaniedbań gminy Ustka i jej słupskiego usługodawcy wodno - kanalizacyjnego są takie, że na miejscu i w okolicy panują strach i smród, a decydentom jeszcze w głowie, jak tu pobliskie Rowy uczynić uzdrowiskiem.

Kto chce przyjemnie spędzić noc Kupały – wyjeżdżając i wracając gdy widno – niech jedzie na przystanek rowerowy w Bierkowie nad stawem. Na tablicy pod daszkiem pisze: prastare legendy głoszą, że staw ten od zawsze służył mieszkańcom Bierkowa za miejsce wypoczynku.

Pobierz bezpłatną aplikację Nasze Miasto i bądź na bieżąco!

Jak korzystać z aplikacji, by otrzymywać informacje z miasta i powiatu? To proste!
Po wejściu w aplikację w prawym górnym rogu w menu wybierz swoje miasto.

- Jedną z takich legend zasłyszałem siedząc tu kiedyś przy ognisku – dodał R. Ż. Łach, dopisując te słowa: „Noc Kupały nadchodzi, nad stawem cicho, leniwo. Przyszedł tutaj wędrowiec i wziął w rękę krzesiwo. Spojrzał – dziewka idzie, ona taka hubka. Pomyślał – rozpalę tu ogień, będzie iskier kupka. Płomień wnet ich ogrzał, mrok nocy rozświecił. Osiedli tu na stałe i mieli gro dzieci”. No i jak w takim miejscu nie przesiedzieć nawet całej nocy Kupały i nie posłuchać rechotania, kumkania albo innych odgłosów przyrody.

Warto wiedzieć
Płazy i gady zwykle z początkiem wiosny zaczynają swe doroczne migracje, a tego roku aura nie trzymała się kalendarza. Trzeba więc bardziej niż kiedykolwiek się liczyć z niespodziewanymi sytuacjami na drogach asfaltowych i gruntowych, przez które przechodzą liczne gatunki żab, pełzają węże i żmije, czy przebiegają jaszczurki. Wszystkie stanowią naturalne, prawem chronione bogactwo. Wiele z nich niestety ginie pod kołami aut, jest też rozjeżdżanych rowerami albo zabijanych po bestialsku. To bardzo przykry widok w rejonie Słupska i niestety dość częsty, wszak nasz region należy do najliczniej zamieszkałych w kraju przez płazy i gady. Wymieniane są min. Łysomice w pobliżu Dębnicy Kaszubskiej, a także drogi dojazdowe do Krępy Słupskiej od strony Słupska i Płaszewka. Przypominają o tym drogowe znaki ostrzegawcze z tabliczkami o migracji płazów lub napisami „kierowco pozwól im przeżyć”. Kto przemierzał trasę Stanięcino – Głobino widział skutki istnej rzezi żab i ropuch pod kołami samochodów. Widok nie do zapomnienia i oby nie do powtórzenia.

Zobacz także: Miejska stacja wypożyczania rowerów w Słupsku. Ocenili ją mieszkańcy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie